Reprezentacja Polski trafiła do niezwykle wymagającej grupy i nie będzie jej łatwo awansować do fazy pucharowej EURO 2024. Na sam początek zawodnicy Michała Probierza zmierzą się w Hamburgu z Holandią. To spotkanie odbędzie się 16 czerwca. Pięć dni później w Berlinie zagrają z Austrią, a na zakończenie fazy grupowej 25 czerwca z wicemistrzami świata Francuzami.
- Trudno określić dokładną liczbę. Mamy plan i zawodników, których chcemy, ale nie będziemy dużo zmieniać. Będzie dowołany czwarty bramkarz do treningu. Śledzimy ligowców, więc na pewno będzie to zawodnik ligowy i obserwujemy, kto charakterologicznie będzie pasował do tej kadry. Mamy wytypowanych trzech zawodników i kogoś z nich wybierzemy - tak Michał Probierz mówił o powołaniach do reprezentacji Polski na Euro 2024.
Według decyzji UEFA na turniej w Niemczech selekcjonerzy mogą zabrać 26-osobowe kadry zawodników. Ten temat w wywiadzie dla Sport.pl poruszał szkoleniowiec reprezentacji Gruzji Willy Sagnol.
- Zapytano nas o naszą opinię na ten temat. Myślę, że 80-85 proc. z nas powiedziało: "chcemy 26 zawodników". Niektórzy z nich nie chcieli. Wszyscy patrzymy na ten temat w nieco inny sposób, dlatego nie chciałbym powiedzieć, że to dobrze lub źle. Dla mnie jako selekcjonera Gruzji to lepsze rozwiązanie - przyznawał Francuz.
Nie wiadomo ilu zawodników znajdzie się w gronie wybrańców Probierza, ale jeśli wierzyć Sebastianowi Staszewskiemu z TVP Sport selekcjoner ma już wytypowanych pewniaków jeśli chodzi o pozycję bramkarza.
- Na ten moment na Euro 2024 mają pojechać: Wojciech Szczęsny, Łukasz Skorupski i Marcin Bułka. Oznacza to, że turniej najpewniej ominie Kamila Grabarę i Bartłomieja Drągowskiego. Czwartym golkiperem - już poza powołaniami - ma być Oliwier Zych z Puszczy Niepołomice - ujawnił na swoim profilu na portalu X wspomniany dziennikarz.
Pełną listę powołanych na rozpoczynające się 14 czerwca EURO poznamy na już w czerwcu. Dla biało-czerwonych będzie to piąty turniej o mistrzostwo Europy w historii, na którym wystąpią. Najlepszy wynik odnotowali w 2016 roku. Wówczas prowadzeni przez Adama Nawałkę byli o włos od półfinału. W ćwierćfinale po rzutach karnych przegrali z późniejszym triumfatorem - reprezentacją Portugalii.