Ten sezon Marek Papszun spędził, odpoczywając od piłki nożnej. Pojawiał się jedynie jako ekspert telewizyjny. Nie udało się znaleźć żadnej pracy za granicą, co było ambicją trenera. Postanowił wrócić do Rakowa Częstochowa.
Na poniedziałkowej konferencji prasowej padły różne pytania, m.in. o powody powrotu, wizję składu i gry, współpracę z dyrektorem sportowym, itd. Zadano też pytanie o szczegóły kontraktu Marka Papszuna z Rakowem Częstochowa, tj. o warunki ewentualnego odejścia.
Kiedy "Medaliki" ogłaszały powrót Rakowa, wspomniano w komunikacie o specjalnych okolicznościach, w których Papszun będzie mógł odejść. Wówczas nie podano żadnych szczegółów. Teraz wiadomo znacznie więcej. Na pytanie jednego z dziennikarzy odpowiedział Piotr Obidziński, prezes Rakowa.
Wygląda na to, że Papszun będzie mógł odejść z Rakowa tylko wtedy, kiedy będzie miał możliwość poprowadzenia reprezentacji narodowej lub zagranicznego, solidnego klubu. Klauzule są zatem adekwatne do jego ambicji.
- Są specyficzne okoliczności, w których trener może klub opuścić. Trener już wspominał, że ma ambicje reprezentacyjne i międzynarodowe. Mam nadzieję, że w ramach tego powrotu na szczyt z trenerem, te okoliczności się spełnią i będę mógł zamówić helikopter jeszcze raz lub teraz odrzutowiec, żeby trener odleciał, ale tym razem w jakieś miejsce, które jest topowe na świecie. To jest moje marzenie - powiedział.
Wtedy wtrącił się Michał Świerczewski, właściciel klubu z Częstochowy, dodając, że zanim Papszun odejdzie, to chce z nim ponownie osiągnąć sukces, nawet krótkoterminowy.
- Dajmy sobie minimum jednak te 18 miesięcy, grupę w europejskich pucharach i wtedy rzeczywiście, Piotr, będziesz mógł zamawiać ten odrzutowiec, chociaż nie wiem, gdzie on tu wyląduje - mówił Świerczewski.
Raków Częstochowa zajął siódme miejsce w tabeli zakończonego w sobotę sezonu PKO Ekstraklasy. Zdobył 52 punkty, wygrał 14 spotkań, dziesięć zremisował i dziesięć przegrał.