Żyleta dała jasno do zrozumienia, co myśli o tym sezonie Legii [WIDEO]

Jest podium, będzie kolejny sezon walki o europejskie puchary, ale i tak w Warszawie kibice głośno mówią o rozczarowaniu. Ten sezon miał być dużo lepszy w wykonaniu stołecznych piłkarzy. Po naprawdę dobrej jesieni przyszła dużo gorsza wiosna, która była pasmem niepowodzeń. Kibice pragną, by Legia znów była na szczycie polskiej piłki klubowej, a jej oprawa przedmeczowa mówi wszystko, co myślą o sytuacji w klubie.

Wiosną Legia potykała się razem z innymi konkurentami, brała udział w wyścigu żółwi. W Warszawie czuć niedosyt, że nie udało się być ponad wszystkimi i wykorzystać wpadek najpoważniejszych przeciwników w walce o mistrzostwo Polski. Do tego niesmak pozostał po odpadnięciu z europejskich pucharów, a stało się to w kiepskim stylu.

Zobacz wideo Feio mówi o konfliktach z sędziami. "To są konkrety"

Kibice Legii z jasnym przekazem na koniec sezonu

Po tym, jak w imponującym styli Legia przeszła fazę grupową Ligi Konferencji Europy. Liczono w Warszawie, że wiosna będzie stała pod znakiem dominacji "Wojskowych". Niestety, w pierwszych tygodniach rundy była porażka za porażką, a po świętach wielkanocnych nie udało się wygrać kluczowych starć z Jagiellonią Białystok, Rakowem Częstochowa i Śląskiem Wrocław. Czuć było, że są braki w kadrze, głównie przez odejścia Bartosza Slisza i Ernesta Muciego, których nie udało się zastąpić.

Do tego doszło do zmiany trenera. Goncalo Feio zastąpił Kostę Runjaicia, ale nie okazał się cudotwórcą, który już od pierwszego meczu by sprawił, że Legia będzie o lata świetlne przed resztą ligi.

Żyleta wielokrotnie narzekała przy okazji poprzednich meczów na sposób zarządzania zespołem. W swoich przyśpiewkach zwracała się bezpośrednio do Dariusza Mioduskiego i Jacka Zielińskiego. Apelowała o zmiany i bardziej przemyślane ruchy na rynku transferowym. W ostatnim czasie większość transferów Legii można było określić mianem niewypałów. Stołeczni tracili na jakości, przez co nie stali się na nowo zespołem numer jeden w Polsce.

Oprawa z ostatniego meczu z Zagłębiem Lubin powinna dać władzom do myślenia. Kibicom zależy na tym, by drużyna znów była na szczycie, bo takie serie porażek, wpadek i kompromitacji, jakie miały miejsce w ostatnich latach, to dla nich zdecydowanie za dużo. Wyniki z tego roku są niegodne zespołu o takiej pozycji w Polsce.

Hasło "Warszawa zasługuje na więcej", postać legionisty obwieszona medalami za kilkanaście tytułów mistrza Polski na czarno-złotym tle, dodatkowo pirotechnika na najwyższych rzędach trybun - to była przedmeczowa oprawa Żylety. To jasny przekaz dla władz Legii, że czas najwyższy przywrócić Legii świetność i pozwolić jej znów wejść na tron klubowej piłki w naszym kraju,

"Pół Polski się cieszy, że Legia Warszawa jest w ciemnej d...olinie. Ja jednak na miejscu kibiców, którym leży na sercu dobro naszej rodzimej kopanej, wcale bym się nie cieszył. To smutne patrzeć, jak Dariusz Mioduski i spółka trwonią nasze dobro narodowe" - pisał w kwietniu w swoim felietonie Michał Kiedrowski, dziennikarz Sport.pl.

Kilkanaście minut później mieliśmy nagły pokaz fajerwerków. Widoczne były błyski, słyszalne bardzo głośne huki, wszystkiemu towarzyszył czerwono-zielony dym, który tylko na chwilę przerwał grę w tym spotkaniu.

Pewne jest, że Legia potrzebuje przewietrzenia szatni i wzmocnienia kilku pozycji. Jacek Zieliński będzie musiał się postarać, skoro warszawską drużynę znów czeka na trzech frontach. Nie można pozwolić sobie na bylejakość.

Czy Legia Warszawa zakwalifikuje się do fazy grupowej Ligi Konferencji w przyszłym sezonie?
Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.