Polacy zostają w grze o awans na Euro. Musieli dwa razy odrabiać straty

Polscy piłkarze grali ze Szwecją o być albo nie być na mistrzostwach Europy U-17 rozgrywanych na Cyprze. Biało-czerwoni źle weszli w obie połowy, ale za każdym razem byli w stanie odrobić straty. Spotkanie zakończyło się remisem 2:2, co sprawia, że wciąż możemy liczyć na awans do ćwierćfinału turnieju. Trzeba pochwalić w szczególności postawę polskiego bramkarza i zmienników.

Porażka z Włochami postawiła Polaków pod ścianą. Musieli wygrać ze Szwecją, by pozostać w grze o wyjście z grupy na Euro U-17. Gracze "Trzech Koron" mieli na koncie punkt po remisie ze Słowacją. Porażka ze Szwedami przekreśliłaby szanse Biało-Czerwonych na awans.

Zobacz wideo Nowy trener Lecha już ma pierwszy problem

Cud, że Polacy remisowali

Pierwsza połowa była praktycznie do zapomnienia. Od razu Polacy dali się zepchnąć do defensywy, zostali całkowicie zdominowani w środku pola. Szwedzi szczególnie groźni byli na skrzydłach. Stamtąd często piłka dorzucana w pole karne, albo skrzydłowi ścinali do środka i szukali strzału.

Największe zagrożenie tworzył Neo Jonsson. Spore problemy miał z nim Wojciech Mońka. Często musiał zatrzymywać jego próby Mateusz Jeleń. Ale to nie skrzydłowy Szwecji był autorem pierwszego gola. To Genesis Antwi dał prowadzenie naszym rywalom w 14. minucie. Lewy obrońca pokręcił przed polem karnym, uderzył z dystansu i pomógł mu rykoszet od głowy Jana Leszczyńskiego. To zmyliło bramkarza, piłka wylądowała w siatce.

Polacy mieli duże kłopoty, by wyjść z własnej połowy, ale jakimś cudem udało im się doprowadzić do remisu. Szwedzi źle wybili nasze dośrodkowanie. Kamil Jakóbczyk wystawił odbitą piłkę na nogę Jakuba Adkonisa, a ten strzałem po ziemi zza pola karnego dał wyrównanie w 24. minucie.

Do końca pierwszej połowy Szwedzi naciskali i nie tworzyli wielkiego zagrożenia. Bardzo dobrze wyglądał w bramce Mateusz Jeleń. To dzięki niemu był do przerwy remis 1:1 i pozostawaliśmy w grze o ćwierćfinał Euro.

Więcej życia w grze Polaków

W drugiej części spotkania biało-czerwoni grali bardziej ofensywnie i dynamicznie. Dużo dobrego swoją aktywnością wniósł Oskar Pietuszewski. O ile w ataku było więcej życia, tak w obronie wystarczył jeden słabszy moment, by Szwedzi znów wyszli na prowadzenie. W 56. Jonsson ograł Mońkę, zagrał pod bramkę, a Fred Bozicević wyprzedził naszych obrońców i strzelił do pustej siatki.

W 61. minucie mieliśmy potrójną zmianę. Na boisku pojawili się Filip Baniowski, Michał Wróblewski i Michael Izunwanne. I cała trójka wniosła do gry Polaków coś pozytywnego. Szczególnie można pochwalić Izwunwanne, który sześć minut po wejściu na boisko doprowadził do kolejnego wyrównania.

To był szybki wyrzut z autu. Adkonis z pierwszej piłki przedłużył akcję na rezerwowego napastnika polskiej kadry. Izunwanne urwał się trzem obrońcom Szwecji i płaskim strzałem zdobył bramkę na 2:2.

W ostatnich 20 minutach działo się dość dużo. Obie strony miały swoje sytuacje. Bliski gola był Mateusz Dziewiatowski, ale nie trafił głową z kilku metrów. Często w polu karnym był Pietuszewski, ale dokonywał złych wyborów. Szwedzi mieli szczególnie dobre ostatnie minuty i doliczony czas gry. Wtedy interwencjami klasy światowej popisywał się Jeleń. Z pewnością gdyby nie on, moglibyśmy się pożegnać z mistrzostwami Europy U-17.

Spotkanie Polaków ze Szwecją skończyło się remisem 2:2. Ten wynik utrzymuje nas w grze o ćwierćfinał turnieju. W równolegle rozgrywanym drugim spotkaniu w ramach grupy C Włosi pokonali Słowację 2:0 i zapewnili sobie awans do 1/4 finału.

Polacy muszą wygrać w poniedziałek ze Słowacją i liczyć na to, że Szwecja nie wygra z Włochami. Takie wyniki dadzą biało-czerwonym miejsce w najlepszej ósemce turnieju.

Czy Polska U17 awansuje do ćwierćfinału Euro?
Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.