Legia Warszawa zaliczyła dość udaną przygodę w europejskich pucharach. Dotarła aż do 1/16 finału Ligi Konferencji Europy, gdzie ostatecznie musiała uznać wyższość Molde. W pierwszym meczu przegrała 2:3, a w rewanżu 0:3. W kolejnym sezonie będzie miała okazję, by osiągnąć jeszcze większy sukces. Co więcej, będzie miała nieco łatwiejsze zadanie od pozostałych polskich drużyn, które również będą występować na arenie międzynarodowej.
Legia zapewniła sobie udział w europejskich pucharach już w minioną niedzielę. Wygrała 1:0 z Wartą Poznań, dzięki czemu umocniła się na trzeciej lokacie i już wiadomo, że nikt nie odbierze jej tego miejsca. Ma trzy punkty przewagi nad czwartym Górnikiem Zabrze.
Tym samym wystąpi w eliminacjach do Ligi Konferencji Europy i ma duże szanse, by awansować do fazy grupowej, podobnie jak i przed rokiem. Dość regularnie występuje w międzynarodowych rozgrywkach, co pozwoliło jej zbudować solidny współczynnik w rankingu UEFA. Aktualnie jest on na poziomie 18,000 punktów, co oznacza, że w każdym z trzech spotkań, które będzie miała możliwość rozegrać Legia, będzie rozstawiona. To sprawia, że powinna trafić na teoretycznie łatwiejszych rywali.
Tak więc ma autostradę do fazy grupowej. O tym, czy ostatecznie awansuje do niej, przekonamy się na jesień. Rywalizację zacznie od II rundy. Takiego przywileju nie będą mieli pozostali polscy pucharowicze, oprócz Wisły Kraków. Ta będzie rozstawiona w I rundzie.
W ostatnich latach najlepiej w europejskich pucharach radził sobie Lech Poznań. W sezonie 2022/23 dotarł do ćwierćfinału Ligi Konferencji Europy. Tam uległ jednak Fiorentinie, choć był bliski odwróceniu losów rywalizacji. W kolejnym sezonie nie będzie miał jednak okazji powtórzyć sukcesu. Nie dość, że nie zdobył mistrzostwa Polski, to stracił też szanse na europejskie puchary, co jest dość sporym zaskoczeniem. W niedzielę jedynie zremisował 1:1 z Widzewem Łódź, co ostatecznie pozbawiło go nadziei na występ w Europie.
Teraz przed drużynami ekstraklasy ostatnia kolejka. W niedzielę poznamy nowego mistrza Polski. Większe szanse daje się Jagiellonii, choć ma tyle samo punktów, co Śląsk. To właśnie za niespełna tydzień rozstrzygnie się, kto zagra w eliminacjach do Ligi Mistrzów, a kto do LKE.