Wielki triumf Davida Beckhama. Wygrał 240 milionów funtów!

David Beckham może otwierać szampana. Była gwiazda futbolu, a obecnie współwłaściciel Interu Miami dopiął swego i wywalczył przed sądem kosmicznie wysokie odszkodowanie. Sprawa ma związek z nielegalną sprzedażą produktów sygnowanych jego nazwiskiem. Anglik wypowiedział wojnę ok. 150 firmom głównie z Azji i opłaciło się.
AWARDS-BAFTA/TELEVISION NOMINATIONS
Fot. REUTERS/Maja Smiejkowska

David Beckham stoczył gigantyczną batalię prawną przeciwko firmom handlującym podróbkami i właśnie odniósł zwycięstwo. 48-letni Anglik jest właścicielem spółki DB Ventures, która złożyła pozew przed amerykańskim sądem przeciwko ok. 150 takim podmiotom. Efekt? Jak donosi "The Sun", gwiazdor w ramach odszkodowania ma otrzymać niebagatelną kwotę 240 milionów funtów, czyli przy obecnym kursie aż 1,22 miliarda złotych.

Zobacz wideo PZPN spełnił prośbę Michała Probierza

David Beckham wygrywa przed sądem. Gigantyczna kasa. Ponad miliard złotych odszkodowania

Z akt sprawy wynika, że oszuści sprzedawali podrabiane produkty z wizerunkiem Beckhama lub sygnowane jego nazwiskiem w witrynach takich jak Amazon, eBay i Etsy. Robili to za pośrednictwem firm zlokalizowanych głównie w Chinach, ale też w innych azjatyckich państwach. Chodzi przede wszystkim o markową odzież, obuwie, perfumy, produkty do włosów i ciała, plakaty, piłki, gry wideo, okulary, biżuterię oraz zegarki.

Beckham domagał się aż 1,6 miliona funtów od każdej z firm. Jak zaznaczono w skardze, proceder naraził DB Ventures na gigantyczne straty finansowe. - Sprzedaż stanowi realne zagrożenie dla marki DBV i wpływa na trwałość jej działalności. Dotyka także osoby i firmy, które nieświadomie je kupują - uzasadniono. Sąd wydał także wyrok zaoczny na 44 firmy, od których Beckham ma dodatkowo otrzymać po 8 tys. funtów, czyli w sumie 352 tys. funtów. Choć nie wszystkich oszustów udało się pociągnąć do odpowiedzialności, Beckham i tak może mówić o sporym sukcesie. A to powinno nieco ukrócić proceder.

Firma Beckhama, by wyegzekwować karę, zatrudniła nawet specjalistów ds. znaków towarowych ze spółki The Sladkus Law Group. Jej prezes Jeffrey Sladkus, cytowany przez "The Sun", wyjaśnił, że strony te były trudne do wyśledzenia, ponieważ nigdy nie podawały prawidłowego adresu ani numeru telefonu.

Więcej o: