Czerczesow znowu przemówił. "Idziemy w złą stronę". Nagle wspomniał o Polsce

Kacper Sosnowski
Stanisław Czerczesow, były trener Legii Warszawa, a niegdyś także selekcjoner reprezentacji Rosji, na dłużej pojawił się ostatnio w swej ojczyźnie. Udzielił kilku wywiadów - tylko państwowym mediom - co sam miał nazwać "programem obowiązkowym". Nakreślił w nich swoje plany na przyszłość, a za jedną rzecz docenił m.in. polską ekstraklasę.

Chociaż Stanisław Czerczesow już od lata zeszłego roku nie jest trenerem węgierskiego Ferencvarosu, to wciąż sporo czasu spędzał właśnie na Węgrzech. Jak sam przyznawał, zamykał różne sprawy, obchodził 60. urodziny, prowadził rozmowy i spotykał z przedstawicielami klubów, które chciały go zatrudnić. Prawdopodobnie takie biznesowe spotkania było mu łatwiej prowadzić i sprawniej się na nie umawiać poza granicami swej ojczyzny, bo Rosja wciąż jest odcięta od lotniczych połączeń z Europą. Ostatnio wrócił jednak do kraju i spotkał się z kilkoma rosyjskimi mediami, którym przedstawił swój punkt widzenia w paru kwestiach. Nie krył, że w doborze mediów zastosował klucz.  

Zobacz wideo https://www.sport.pl/pilka/7,64946,29537665,straty-rosji-ida-w-miliardy-ale-putin-nie-odpuszcza-to-jakies.html

Czerczesow i rządowe media. "Program obowiązkowy"

Przekazał to jeden z rosyjskich dziennikarzy podczas programu na kanale "To jest futbol" na YouTube. Czerczesow miał zasugerować, że rozmawia tylko z kanałami należącymi do państwa. Rzeczywiście, w ostatnim czasie pojawił się choćby w Russia 24 i Match TV, a jego wywiad można było przeczytać też w sprzyjającym władzy "Sport Expressie". - Program obowiązkowy - skomentował Czerczesow swoją większą aktywność w mediach i tłumaczył, że z dziennikarzami chętnie rozmawia dlatego, że długo nie było go w kraju, ale niebawem znów "zniknie na jakiś czas". 

Być może będzie się to wiązało z objęciem przez niego pracy w nowym klubie. W ostatnim czasie media informowały między innymi o ofercie dla Czerczesowa od jednego z klubów ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich, choć oferta dla Rosjanina była niesatysfakcjonująca. Potem portale żyły rzekomą propozycją objęcia narodowej reprezentacji Azerbejdżanu, ale tamtejsza federacja piłkarska zaprzeczyła tym doniesieniom. "Nie prowadzimy negocjacji ze Stanisławem Czerczesowem ani kimkolwiek innym" - przekazano.  

W rozmowie z Match TV Czerczesow przyznał, że często dzwonią do niego prezesi rosyjskich klubów i bardzo prawdopodobne, że skupi się na pracy w ojczyźnie. 

 - W tych burzliwych czasach nie chciałbym pracować gdzie indziej niż we własnym kraju, chcę być dla niego przydatnym. Do chwili obecnej nie było jednak poważnych negocjacji. Nikogo nie naciskam - przekazał Czerczesow, który na rynku rosyjskim był ostatnio łączony przez media ze Spartakiem Moskwa.  

Futbol w Polsce i w Rosji. "To jest po prostu inne"

Były selekcjoner reprezentacji Rosji przyznawał w ostatnich wywiadach, że jego rodzima liga wciąż traci jakość. Wypunktował to na przykładzie Zenitu Sankt Petersburg. - Odejście takich zawodników jak Daler Kuziajew i Malcom de Oliveira nie mogło być bezbolesne. Żaden klub na świecie nie może tak po prostu stracić Ronaldo czy Messiego - porównał. - Poziom drużyn się wyrównuje. W każdym meczu liderzy mają problemy z punktowaniem. To ciekawy scenariusz, ale straciliśmy coś z naszej jakości - stwierdził cytowany przez Sports.ru.  

Ten sam portal cytuje też jego wypowiedź w sprawie różnic, jakie zauważa między rodzimym futbolem a zagranicznymi ligami, w których pracował -  w tym również polską ekstraklasą.  

- Na Węgrzech, w Polsce, Austrii, Niemczech ocenianiem i komentowaniem piłki zajmują się eksperci. W Rosji robią to wszyscy, od deputowanych po artystów. To nie jest złe ani dobre. To jest po prostu inne. Profesjonalny futbol czasami idzie w złą stronę. Nie tam, gdzie powinien - oznajmił.

Czerczesow o pustkach na rosyjskich trybunach

Czerczesow wyraził też niezrozumienie dla obowiązujących w Rosji od ostatniego roku Fan ID. W teorii jest to system identyfikacji kibiców piłkarskich, ale w praktyce - kolejne narzędzie do inwigilacji i segregacji. "Tak przynajmniej do tego podchodzi zdecydowana większość rosyjskich kibiców, którzy teraz bojkotują mecze" - pisał w swym tekście Bartłomiej Kubiak. Ciekawe jest, że za obsługą systemu stoi firma Atlas należąca do państwowej korporacji powiązana historycznie z KGB.  

- To trochę denerwujące. Stadion w Krasnodarze był zawsze pełny, ale ostatnio świeci pustkami. To pewnie przez ten identyfikator fana. Na Pucharze Rosji jest więcej kibiców, ponieważ tam nie ma Fan ID. Nasza liga ma wspaniałe stadiony i ma też teraz małą frekwencję. Nie jestem przeciwny Fan ID. Skoro powstał, to znaczy, że jest do czegoś potrzebny. Ale być może możemy jakoś ułatwić to chodzenie na mecze ludziom? Byłem w Turcji i tam identyfikator fana też jest, ale na cały sezon i działa jakoś łatwiej - mówił Czerczesow, który zresztą ostatnio - bo był zaproszony na mecze Premier Ligi - też musiał sobie Fan ID wyrobić. W Rosji ten identyfikator obowiązuje też pracowników klubów, piłkarzy i trenerów tamtejszej ligi.  

Przypomnijmy, że Stanisław Czerczesow w latach 2015-16 prowadził Legię Warszawa, z którą wywalczył puchar i mistrzostwo Polski. Później był również selekcjonerem reprezentacji Rosji, z którą zagrał na mistrzostwach świata w 2018 roku i dotarł z nią do ćwierćfinału. W swej karierze szkoleniowca pracował też w Amkarze Perm czy Dinamo Moskwa.  

Który z tych zagranicznych trenerów był dla Legii najlepszy?
Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.