Chińczycy zainteresowani dwoma znanymi polskimi klubami. Były rozmowy

Adrian Mierzejewski niedawno ogłosił zakończenie piłkarskiej kariery. Ostatnie pięć lat spędził w Chinach. W rozmowie z Tomaszem Ćwiąkałą wyjawił, że Chińczycy pytali go o możliwość przejęcia dwóch polskich klubów. Chodzi o Lechię Gdańsk i Wisłę Kraków, a więc marki, które obecnie grają na zapleczu, a jeszcze niedawno występowały w Ekstraklasie.

Lechia Gdańsk i Wisła Kraków ostatnich lat nie mogą zaliczyć do udanych. Gdańszczanie w zeszłym roku spadli z Ekstraklasy, a rok wcześniej taki sam los spotkał krakowską Wisłę. Ponadto ważnym aspektem były też zmiany właścicielskie w obu klubach. Adam Mandziara chciał sprzedać Lechię, a Jarosław Królewski Wisłę. Ostatecznie gdański klub trafił w ręce funduszu Mada Global, a Wisła właściciela nie zmieniła.

Zobacz wideo Nowy trener Legii mówi wprost. "Nie ucieknę od tego"

Adrian Mierzejewski wyjawił. To oni mogli przejąć Wisłę Kraków i Lechię Gdańsk

W poniedziałek na kanale Tomasza Ćwiąkały ukazał się wywiad z Adrianem Mierzejewskim, który ostatnie pięć lat spędził w Chinach. Były reprezentant Polski wyjawił, że Chińczycy byli zainteresowani kupnem polskich klubów - Podpytywali mnie o Wisłę Kraków i Lechię Gdańsk - wyjawił.

- Pytali o Wisłę, czy byłaby taka opcja i jaki to jest klub. Mój prawnik powiedział jednak, że lepszym projektem mogłaby być Lechia ze względu na klub, na stadion, na łatwość przejęcia, na spojrzenie co jest z tyłu, co z szaf wypada. Tam nie jest aż tak duży bałagan jak w Wiśle Kraków. No więc ja mówię: „Słuchajcie, jest opcja, to może kosztować, nie wiem, piętnaście euro". Było jakieś rozmyślanie - dodał.

38-latek powiedział też, jak od kuchni wyglądają inwestycje Chińczyków. - Im zależy na tym, żeby pieniądze szybko wysłać poza kraj, bo może być tak, że jednego dnia góra mówi: „Zabieramy", albo „Koniec", dlatego oni inwestują sporo w Australii na przykład - przyznał. Trudno nie wierzyć Mierzejewskiemu, patrząc na jego doświadczenie w Chinach. 

Lechia Gdańsk obecnie jest liderem I ligi i wiele wskazuje na to, że może wrócić do Ekstraklasy rok po spadku. Wisła plasuje się na siódmej pozycji i też nie jest bez szans na awans.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.