Ostatnie miesiące nie są dobrym czasem dla Fernando Santosa. W grudniu 2022 r. Portugalczyk został zwolniony przez rodzimą federację niedługo po tym, jak tamtejsza kadra narodowa odpadła w ćwierćfinale mistrzostw świata.
Santos nie siedział długo na bezrobociu. Do doświadczonego trenera zadzwonił Cezary Kulesza, który zrobił z Portugalczyka selekcjonera reprezentacji Polski. I okazało się to decyzją opłakaną w skutkach. Kadra pod wodzą Santosa wygrała raptem dwa z pięciu meczów w kwalifikacjach do Euro 2024.
Polacy ograli tylko Albanię (1:0) i Wyspy Owcze (2:0), przegrywając w Tiranie z Albanią (0:2) oraz z Czechami (1:3) i Mołdawią (2:3). Wrześniowa decyzja o zwolnieniu Santosa była kosztowna dla PZPN. Według medialnych informacji związek wypłacił trenerowi odszkodowanie w wysokości 1,5 mln złotych, czyli dwóch miesięcznych pensji.
Ale nie tylko Polacy nabrali się na Santosa. 7 stycznia Portugalczyk został trenerem Besiktasu, z którego został zwolniony w sobotę po zaledwie trzech miesiącach pracy. Klub podjął decyzję po remisie drużyny z Samsunsporem (1:1) w lidze.
Był to kolejny mecz Besiktasu bez zwycięstwa. Od 3 marca drużyna Santosa przegrała z Galatasaray (0:1), Gaziantepem (0:2), Antalyasporem (1:2) oraz zremisowała z Basaksehirem (1:1) i Samsunsporem.
W sumie Santos poprowadził Besiktas w 16 meczach, z których wygrał siedem, przegrał pięć i cztery zremisował. Po 32 kolejkach tureckiej Super Lig Besiktas zajmuje dopiero czwarte miejsce w lidze z 48 punktami. Zespół ze Stambułu traci cztery punkty do Trabzonsporu i aż 34 punkty do Fenerbahce i 36 punktów do Galatasaray.
- Besiktas nie może grać tak jak teraz. Santos i drużyna otrzymali ostrzeżenie już kilka dni temu, ale wyniki i gra się nie poprawiły. Musieliśmy zareagować. Spotkaliśmy się z trenerem i podziękowaliśmy mu za współpracę - powiedział wiceprezes klubu Onur Gocmez, cytowany przez oficjalną stronę internetową.
Gocmez ujawnił też, ile będzie kosztowało rozstanie z Santosem. - Kontrakt Santosa był jednym z najwyższych w historii klubu. Umówiliśmy się na 500 tys. euro płatne od maja w pięciu ratach - ujawnił wiceprezes Besiktasu. Przy obecnym kursie to ponad 2,1 mln złotych.
- Apelujemy do kibiców o jedność i solidarność. Mamy świetny zespół, zaufajcie nam - zaapelował Gocmez.