Stało się! Fernando Santos zwolniony z Besiktasu. Klamka zapadła

Fernando Santos w styczniu objął Besitkas Stambuł. Drużyna pod jego wodzą mocno jednak zawodziła i w mediach pojawiały się informacje o możliwym zwolnieniu byłego selekcjonera reprezentacji Polski. Po sobotnim remisie z Samsunsporem działaczom klubu skończyła się cierpliwość i Besiktas oficjalnie poinformował o zakończeniu współpracy z Portugalczykiem.

Fernando Santos po zwolnieniu z reprezentacji Polski nie szukał długo pracy. W styczniu objął Besiktas Stambuł. Jego nowy zespół nie radził sobie najlepiej i w marcu miał nawet serię trzech porażek z rzędu. W związku z tym w mediach pojawiały się informacje, że działacze wkrótce zwolnią szkoleniowca. 

Zobacz wideo Nowy trener Legii mówi wprost. "Nie ucieknę od tego"

Oficjalnie: Besiktas Stambuł zwolnił Fernando Santosa

Czarę goryczy przelał sobotni remis Besiktasu z Samsunsporem. Niedługo po zakończeniu spotkania dziennikarze przekazali, że większość zarządu i piłkarze chcą zakończyć współpracę z Portugalczykiem. Doniesienia te okazały się prawdziwe i chwilę później Besiktas oficjalnie poinformował zwolnieniu Santosa. "Rozstaliśmy się z trenerem Fernando Santosem. Dziękujemy Santosowi za jego usługi i życzymy mu sukcesów w przyszłości" - czytamy w komunikacie. 

Decyzja o zwolnieniu Santosa może być jednak zaskakująca, ponieważ raptem kilka dni temu prezes Besitkasu zapewniał, że szkoleniowiec wypełni kontrakt, czyli będzie pracował przynajmniej do 2025 roku. - Ufamy Santosowi i wierzymy w niego. Gdyby było inaczej, nie wyruszalibyśmy razem w tę drogę. Przyszedł w trudnym momencie. Będziemy z nim pracować do wygaśnięcia jego kontraktu - powiedział w rozmowie z portalem Hurriyet. 

Besiktas przekazał, że obowiązki szkoleniowca pierwszej drużyny do końca sezonu przejmie Serdar Topraktepe. Ekipa ze Stambułu po 32 kolejkach zajmuje czwarte miejsce w tabeli z dorobkiem 48 punktów. Kolejny mecz rozegra w piątek. Tego dnia podejmie na własnym stadionie Ankaragucu. 

Czy Besiktas słusznie zwolnił Fernando Santosa?
Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.