Inter Miami w kilku ostatnich meczach musiał sobie radzić bez kontuzjowanego Leo Messiego. Tak też było w pierwszym spotkaniu ćwierćfinału Pucharu Mistrzów CONCACAF przeciwko Monterrey, które amerykański zespół przegrał 1:2. Argentyńczyk wrócił na rewanż (kilka dni wcześniej zagrał też z Colorado Rapids w MLS), ale to nic nie dało.
Messi, podobnie jak Luis Suarez, Sergio Busquets i Jordi Alba, wybiegł na boisko w wyjściowej jedenastce. Mimo to jako pierwsze gole strzeliło Monterrey. W 31. minucie Brandon Vazquez wykorzystał katastrofalny błąd bramkarza Drake'a Callendara, który podał mu piłkę pod nogi.
Już wtedy Inter Miami był w bardzo trudnej sytuacji, która jeszcze pogorszyła się po przerwie, gdy w ciągu sześciu minut przeciwnicy zdobyli dwie bramki. Najpierw pięknym strzałem zza pola karnego popisał się German Berterame. Potem ten sam zawodnik zaliczył asystę przy trafieniu Jesusa Gallardo - chwilę przed tym golem fatalny błąd przy wyprowadzaniu piłki popełnił Diego Gomez.
W tym momencie Inter Miami przegrywał w dwumeczu aż 1:5 i miał już tylko teoretyczne szanse na awans. Jakby tego było mało, bardzo nierozważnie zachował się Alba. W 74. minucie dostał żółtą kartkę, a po zaledwie czterech minutach zobaczył kolejne napomnienie i wyleciał z boiska.
Mimo gry w osłabieniu amerykański zespół zdołał zmniejszyć rozmiary porażki. To w dużej mierze za sprawą Messiego, który popisał się efektowną asystą z rzutu wolnego. Do bramki rywali trafił Gomez, który częściowo odkupił winy za wcześniejszy błąd. Na więcej nie starczyło czasu i Inter Miami pożegnał się z Pucharem Mistrzów CONCACAF.
W półfinale Pucharu Mistrzów CONCACAF Monterrey zmierzy się z amerykańskim Columbus Crew. W drugim półfinale zagrają dwie inne meksykańskie drużyny, Club America oraz Pachuca.