Mioduski ogłosił dobre wieści dla polskiej piłki. Kluczowa zmiana

W XXI wieku polski klub tylko raz zagrał w fazie grupowej Ligi Mistrzów. Była to Legia Warszawa w sezonie 2016/2017. Tylko wtedy Polska skorzystała na tzw. reformie Platiniego, czyli wydzieleniu w eliminacjach ścieżki mistrzowskiej i niemistrzowskiej. Wkrótce awans do Ligi Mistrzów ma być łatwiejszy dla drużyn z Polski, a gra w LM bardziej opłacalna pod względem finansowym. Rąbka tajemnicy uchylił Dariusz Mioduski.

Dariusz Mioduski to właściciel i prezes Legii Warszawa oraz wiceprzewodniczący Europejskiego Stowarzyszenia Klubów (ECA), które we wrześniu podpisało z UEFA memorandum, na mocy którego kluby będą miały większy wpływ na europejskie rozgrywki.

Zobacz wideo Michał Probierz odpowiada na głośny tekst Sport.pl. Mocna polemika. "Dobrze, że się prześlizgnęliśmy"

Mioduski wyjawił wielkie zmiany w europejskich pucharach

Na podstawie wspomnianego memorandum "kluby będą miały współdecydujący wpływ nie tylko na strukturę rozgrywek, ale również na ich komercjalizację". Inaczej mówiąc UEFA musi liczyć się z głosem klubów ws. sprzedaży praw marketingowych czy telewizyjnych do rozgrywek.

- I to już się dzieje, kluby nadzorują proces sprzedażowy na kolejny cykl międzynarodowych rozgrywek, czyli obejmujący lata 2024-2027. Wcześniej leżało to wyłącznie w gestii UEFA - powiedział Dariusz Mioduski w rozmowie z tygodnikiem "Piłka Nożna".

Właściciel Legii nie wyklucza, że z biegiem czasu UEFA zacznie oddawać większą kontrolę klubom, ECA i powołanej spółce UEFA Club Competitions SA (UCC).

- Można zakładać natomiast, że UEFA będzie zmierzać w kierunku regulatora, operatora europejskich pucharów, czyli przy niej pozostaną kwestie związane z sędziami czy stadionami, a kwestie komercyjne dotyczące rozgrywek i ich dalszy rozwój będą w gestii UCC SA - ocenił Mioduski.

Od nowego sezonu wchodzą reformy europejskich pucharów, które sprawią, że zyski dla klubów będą dużo większe. W ramach tzw. solidarity payment polskie zespoły mają dostać nawet do 30 proc. więcej pieniędzy od UEFA. Sama UEFA też zanotuje wzrost przychodów z tytułu praw telewizyjnych. Tylko za sam sezon 2024/2025 federacja zarobi blisko miliard euro więcej niż w tym sezonie.

- W porównaniu z kończącym się cyklem wszystkie kwoty wzrosną. Nie będzie jednak tak, że wzrost kwot dla partycypujących klubów będzie w pełni proporcjonalny do wzrostu wartości komercyjnej europejskich pucharów. Będzie to bowiem wzrost o około 20 procent. Zmieni się również metodologia wyliczania sum dla poszczególnych klubów - zdradził właściciel Legii.

Reformy w systemach rozgrywek mają być korzystne dla polskich klubów. Mioduski ocenia, że łatwiej będzie awansować do Ligi Mistrzów. Sam mocno zabiegał o to, by ze ścieżki mistrzowskiej w eliminacjach awansowało pięć klubów, czyli o jeden więcej niż obecnie, ale o jeden mniej niż za czasów reformy Platiniego.

- Wbrew pozorom jest to bardzo duża różnica. Obecny system kwalifikacji w gruncie rzeczy bowiem wyklucza, że w ostatniej rundzie trafisz na rywala pokroju Dundalk, a jednocześnie polaryzuje piłkarską Europę. Bo szanse awansu klubów z niżej notowanych lig spadły, a kluby z wyżej notowanych lig nie dość, że już rosły szybciej, to zaczęły jeszcze szybciej. Stanęło na tym, że ze ścieżki mistrzowskiej awans wywalczy pięć klubów, czyli nie będzie tak dobrze, jak w 2016 roku, ale nie będzie też tak źle jak na przykład w 2023. Szanse na awans mistrza Polski wzrosną o około 10 procent - stwierdził.

Mioduski przekonuje też, że nowy system nie jest tak skomplikowany, na jaki mógł wyglądać na pierwszy  rzut oka. - To kwestia przyzwyczajenia. System jest klarowny i opiera się o koncepcję ligi, którą wszyscy rozumieją - podsumował.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.