Klub Polaka zbojkotował mecz o Superpuchar. To był dopiero początek. Absolutna szopka [WIDEO]

Jak zapowiedzieli, tak zrobili. W ostatnim czasie media rozpisują się o Fenerbahce, które zbojkotowało mecz o Superpuchar Turcji przeciwko Galatasaray, oddając go walkowerem. Powody takiej decyzji były dwa: skandaliczne wydarzenia z marca, kiedy piłkarze Fenerbahce zostali zaatakowani przez kibiców Trabzonsporu oraz krzywdząca decyzja federacji ws. ostatniego meczu. Tym sposobem Galatasaray zgarnęło puchar, a jeden z piłkarzy "odebrał go" w dosyć niecodzienny sposób.

17 marca w Turcji kolejny raz doszło do dantejskich scen. Wtedy to Fenerbahce zmierzyło się na wyjeździe z Trabzonsporem. W końcówce goście zapewnili sobie zwycięstwo 3:2, co sfrustrowało kibiców gospodarzy do granic możliwości. Fani Trabzonsporu wbiegli na murawę i zaatakowali piłkarzy przyjezdnych. Po tych skandalicznych wydarzeniach władze ligi nałożyły na klub zakaz stadionowy na zaledwie sześć meczów. Co więcej, kary zostały nałożone również na niektórych zawodników Fenerbahce, którzy bronili się przed atakami. Zespół Sebastiana Szymańskiego wyśmiał decyzję federacji, zapowiadając jednocześnie radykalne kroki.

Zobacz wideo Michał Probierz odpowiada na głośny tekst Sport.pl. Mocna polemika. "Dobrze, że się prześlizgnęliśmy"

Kuriozalne sceny podczas Superpucharu Turcji. Takiego "odebrania" pucharu jeszcze nie było

Turecka drużyna groziła, że wycofa się z Super Lig i będzie występowała w innej lidze. Planowano nawet rozwiązanie klubu. Do tej pory Fenerbahce zrealizowało tylko jedną formę protestu - oddanie walkowerem meczu o Superpuchar Turcji przeciwko Galatasaray. Powodem takiej decyzji nie były tylko niedopuszczalne wydarzenia z marca. Klub znów zdenerwował się na turecką federację, która nie przełożyła meczu z Galatasaray, mimo że Fenerbahce już w czwartek zagra w ćwierćfinale Ligi Konferencji Europy z Olympiacosem.

To sprawiło, że podczas niedzielnego finału została wystawiona drużyna U-19, która najpierw straciła bramkę, a chwilę później opuściła murawę. W takim wypadku Galatasaray wygrało Superpuchar Turcji, a następnie piłkarze urządzili sobie wewnętrzną gierkę treningową, aby dać kibicom jakiekolwiek sportowe widowisko. "Jedna z największych tureckich stacji transmituje mecz treningowy Galatasaray w niedzielę w prime time, bo GS postanowiło popykać dla kibiców przed ceremonią wręczenia Superpucharu" -  komentował Filip Cieśliński, ekspert od tureckiego futbolu.

Zespół prowadzony przez Okana Buruka przez chwilę cieszył się z wywalczonego trofeum, które po zakończeniu "meczu" zostało wystawione na murawę. W pewnym momencie do pucharu podszedł Kerem Demirbay. Piłkarz Galatasaray po prostu zabrał statuetkę z podstawki, po czym jak gdyby nigdy nic, udał się do szatni.

Nie przypominało to fety drużyny, która przed chwilą zgarnęła krajowy Superpuchar. Chwilę później Demirbay... odstawił trofeum na miejsce, a na stadionie unosiły się gwizdy kibiców. Trzeba przyznać, że takie "odebranie" pucharu było dosyć specyficzne.

Co ciekawe, obie Fenerbahce i Galatasaray zaciekle walczą o triumf w lidze. Obecnie zespół Sebastiana Szymańskiego traci do lidera dwa punkty.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.