Sceny z tego spotkania obiegły cały świat. Turecka federacja w następstwie tych wydarzeń ukarała Trabzonspor m.in. zakazem stadionowym na sześć meczów. Dla Fenerbahce ta i inne kary to było zbyt mało, protesty w klubie spowodowały też kary zawieszenia dla niektórych broniących się zawodników - i zespół w ciągu kolejnych dni ogłosił m.in. plany wycofania się z ligi i wystartowania w rozgrywkach innego kraju, a nawet czasowe rozwiązanie klubu.
Jednak do tej pory najbardziej radykalną formą protestu Fenerbahce było namalowanie na murawie napisu "Fair Competition" - "Uczciwe Rozgrywki" podczas meczu. Przeciwko wycofaniu się z ligi zdecydowało 30 000 członków klubowego kongresu. Podjęli oni za to decyzję o nieprzystąpieniu do meczu o Superpuchar Turcji przeciwko Galatasaray. Powód? Nie tylko wydarzenia z marca, ale również decyzja federacji o nieprzełożeniu tego spotkania, choć Fenerbahce gra za chwilę w europejskich pucharach. Na to starcie wystawiona zostanie drużyna U-19 - po to, żeby zagrać "zgodnie z zasadami" i uniknąć poważnych kar. W tym czasie pierwszy zespół będzie szykował się do czwartkowego meczu przeciwko greckiemu Olympiakosowi w Lidze Konferencji Europy.
A co stanie się w superpucharze? Fotomac - jeden z największych serwisów sportowych w Turcji - przedstawił trzy możliwe scenariusze dotyczące spotkania, które zaplanowano na niedzielę wieczór. Wszystkie po zapowiedzi wiceprezydenta klubu, który stwierdził, że mecz "nie potrwa 90 minut".
Ostateczną decyzję Fenerbahce poznamy już w niedzielę o godzinie 20:30. To właśnie o tej porze powinien rozpocząć się mecz Superpucharu Turcji. Sceny z tak "rozegranego" finału na pewno obiegną cały piłkarski świat - i chyba właśnie o to przede wszystkim chodzi działaczom tego zespołu.