W piątek Olimpia Elbląg grała z rezerwami ŁKS-u Łódź i przegrała aż 1:3. W całej rundzie wiosennej zespół spisuje się poniżej oczekiwań i zdobył tylko siedem punktów w dziewięciu meczach. Elblążanie ponieśli tak bolesne porażki jak 0:4 z walczącą o utrzymanie Wisłą Puławy i 0:3 ze znajdującą się w strefie spadkowej Olimpią Grudziądz.
Na ten moment Olimpia Elbląg ma zaledwie trzy punkty więcej niż 15. w lidze GKS Jastrzębie. Drużyna znajduje się więc o krok od spadku do III ligi, a jej wyniki nie wskazują na to, żeby sytuacja w kolejnych tygodniach miała znacząco się poprawić. Nie dziwi, że trener Przemysław Gomułka - jeden z najmłodszych szkoleniowców w Polsce, ma zaledwie 32 lata - znalazł się o krok od zwolnienia.
Trener nie mógł powstrzymać buzujących w nim emocji na konferencji prasowej po przegranej z rezerwami ŁKS-u. Pod sam jej koniec wybuchł i najpierw zaczął podnosić głos na jednego z dziennikarzy, a w pewnym momencie zorganizował mu przepytywanie niczym w podstawówce - i reporterowi pozostało tylko przytakiwanie (ten fragment zaczyna się na wideo od 21:21).
- Przychodząc tutaj dwa lata temu, powiedziałem, że Olimpia Elbląg będzie grała wysokim pressingiem. Grała dzisiaj wysokim pressingiem?! - Grała dzisiaj wysokim pressingiem - odpowiedział dziennikarz. - Że Olimpia Elbląg będzie grała od tyłu. Grała dzisiaj od tyłu?! - Grała. - Że Olimpia Elbląg będzie chciała mieć posiadanie i u góry i na dole. Miała posiadanie?! - Miała. - Że Olimpia Elbląg będzie chciała atakować pole karne. Atakowała?! - Atakowała. - Czyli czego zabrakło?! - Bramek. - odpowiedział reporter. - Dlatego zrobił to trener (ŁKS-u) lepiej, wygrał zasłużenie, jeszcze raz mu gratuluję. A my musimy nad tym pracować, żeby te bramki strzelać - dodał trener.
Szkoleniowiec raczej spodziewał się, że są to jego ostatnie godziny w Olimpii Elbląg, bo chwilę później zaczął mówić o... odrzuconych zimą ofertach i krytykować warunki panujące w klubie, choć zapewniał przy tym, że nie żałuje pozostania w zespole.
- Ja powiedziałem, że przychodzę z pomysłem i odejdę z tym samym pomysłem. Ja go nie zmienię. Jeżeli mówię zawodnikom cały czas, że gramy tak, tak i tak, a oni wykopują piłkę do przodu, to się mija w ogóle z tym, co robimy na treningach. My chcemy grać odważnie. Chcemy rozwijać zawodników. Oczywiście, wolałbym mieć taką płytę, że piłka nie skacze. Wolałbym. Wolałbym mieć boiska treningowe top przygotowane, z liniami z szesnastkami. Top! Wolałbym! Wolałbym mieć 30 zawodników w kadrze, ale do tego muszę ja dojść. I do tego dojdę tylko wynikami lub osobami, które patrzą z zewnątrz i powiedzą - "Okej, damy mu szansę, niech buduje tę Olimpię" - lub inny klub, który powie - "Ten trener ma pomysł na grę". Ja zdecydowałem się, że zostaję tu, mimo że miałem oferty w zimę! Nadal uważam, że popełniłem... nie błąd, tylko podjąłem dobrą decyzję, i że chcę kontynuować tę pracę, bo mam energię, mam pomysł i będę dalej szedł w tym kierunku - kontynuował.
Odniósł się też do zarzutów o złą atmosferę w drużynie. - Ja mojego planu nie zmienię. I na gokarty też nie pójdziemy i cztery dni wolnego też nie dostaniemy. Bo atmosfera zmieni się kiedy? Jak wygramy mecz. Ja nie wierzę w coś takiego, że pójdziemy pograć w bilarda pograć i wygramy w Stalowej Woli - stwierdził.
Trener Przemysław Gomułka na pewno nie wygra w Stalowej Woli, bo Olimpia Elbląg zdecydowała się z nim rozwiązać kontrakt. Na stanowisku przetrwał jeszcze tylko jeden dzień. Decyzję o zerwaniu umowy klub ogłosił w sobotę o... 23:15.
Olimpia Elbląg z zajmującą 6. miejsce w lidze Stalą Stalowa Wola zagra na wyjeździe w sobotę 13 kwietnia o godzinie 15:10.