Gdy w lutym 2022 roku terytorium Ukrainy zaatakowała rosyjska armia, wielu zagranicznych piłkarzy zdecydowało się na zakończenie gry w Rosji. Wśród reprezentantów Polski był to na przykład Grzegorz Krychowiak. Na taki gest nie zdobył się za to Maciej Rybus, który od tamtego czasu kontynuuje grę w lidze rosyjskiej. Od lipca 2023 roku Polak gra w Rubinie Kazań.
Decyzja Rybusa spotkała się z wieloma nieprzychylnymi komentarzami. Sam zainteresowany nie miał sobie nic do zarzucenia, o czym ostatnio opowiadał w wywiadzie z TVP Sport.
- Mam tam żonę, która jest Rosjanką, dwóch synów, nieruchomości, życie, które rozwijało się przez ponad dziesięć lat. Tak naprawdę to w Rosji zostałem prawdziwym mężczyzną, założyłem rodzinę, zarobiłem pieniądze i zabezpieczyłem naszą przyszłość. Tam też osiągnąłem największe sukcesy piłkarskie. Zostawienie tego wszystkiego z dnia na dzień nie było takie proste - powiedział Rybus o powodach zostania w Rosji w rozmowie z TVP Sport.
Słowa zawodnika wywołały wielką burzę w naszym kraju. "W du*ie ma wojnę na Ukrainę. Zakrywa uszy i udaje, że nie słyszy", "RYBUS JEST OBRZYDLIWY" - pisali internauci. Wywiad Rybusa został wykorzystany propagandowo w Rosji i Polska została nazwana przez jeden z portali "krajem głupców".
W sobotę 6 kwietnia Michał Listkiewicz w najnowszym felietonie dla sport.se.pl postanowił zabrać głos w sprawie Macieja Rybusa. Posłużył się przy tym nawiązaniem do niedawnej wypowiedzi Zbigniewa Bońka na kanale Meczyki. Wówczas były prezes PZPN zasugerował, że Michał Probierz mógłby zabrać Marka Papszuna na Euro 2024.
- Zibi Boniek lubi wkładać kij w mrowisko. Tym razem padło na Marka Papszuna w sztabie... Michała Probierza. Machievelli by tego lepiej nie wymyślił. Wyobrażam sobie jak obaj przeambitni trenerzy piją sobie z dziubków, niczym od pół wieku Jacek Gmoch z Andrzejem Strejlauem. Ich "szorstka przyjaźń" chyba potrwa do grobowej deski czyli jeszcze długo, gdyż obaj nestorzy polskiej myśli trenerskiej są jak wino, mają się świetnie - stwierdził.
- Podobnie Maciej Rybus w Rosji, czemu bardzo się dziwię, ale go nie potępiam. Każdy jest kowalem swego losu, a nazywanie zasłużonego przecież piłkarza durniem czy zdrajcą nie przystoi dziennikarzom reklamującym siebie samych jako wzory dobrych manier i racjonalności sądów - zakończył.