Jarosław Królewski nie wytrzymał. Reaguje na zarzuty. "Żadnych negocjacji"

Wisła Kraków wygrała 2:1 z Piastem Gliwice i awansowała do finału Pucharu Polski, ale radość z tego zwycięstwa trwała krótko. Jarosław Królewski w nocy ze środy na czwartek zaskoczył stwierdzeniem, że Wisła odda mecz w finale walkowerem, jeżeli kara zakazu wyjazdowego nałożona na klub nie zostanie zawieszona. Prezes Wisły musiał tłumaczyć się z zarzutów o szantażowanie PZPN. I zdania nie zmienia.
)Mecz I Ligi Wisla Krakw - Chrobry Glogw
Fot. Jakub Porzycki / Agencja Wyborcza.pl

Chodzi o karę nałożoną jeszcze w poprzednim sezonie. Zakaz wyjazdowy nałożony na kibiców Wisły miał obowiązywać w dwóch kolejnych meczach wyjazdowych Pucharu Polski. Problem w tym, że krakowianie wszystkie spotkania w tym sezonie grali u siebie - więc teoretycznie nie będą mogli wejść na Stadion Narodowy w dniu finału.

Zobacz wideo Fabian Drzyzga po wygranej z Lublinem: Nie było ekstramotywacji, że nas wyeliminują

PZPN się ugnie? Trwa ofensywa Jarosława Królewskiego. "Chcemy być traktowani na równi"

Oczywiście taki scenariusz zdaje się mało prawdopodobny. Wydawało się, że wystarczy, żeby Wisła Kraków złożyła wniosek o zawieszenie kary - w taki sposób rozwiązano podobną sytuację z 2017 roku, gdy w finale Pucharu Polski grał Lech Poznań z Arką Gdynia. Dlatego mogły dziwić wiadomości Jarosława Królewskiego, który zagroził, że jeżeli kibice Wisły nie zostaną wpuszczeni na Stadion Narodowy, to klub odda mecz walkowerem.

Na tego rodzaju ultimatum zwrócił uwagę dziennikarz Przemysław Langier. "Rozumiem złość na sytuację i emocje, ale szantaż na otwarcie negocjacji, to raczej nie jest taktyka z podręcznika do taktyk negocjacji. Zwłaszcza, że precedens z przeszłości pozostawia duży margines na załatwienie sprawy z klasą i po dobroci" - napisał w mediach społecznościowych. I szybko doczekał się odpowiedzi od prezesa Wisły.

"Jaki szantaż? Chcemy być traktowani na równi. To wszystko. Cały sezon 'mamy wirtualny' zakaz i nasi kibice nie jeżdżą na mecze swojej drużyny!? Mało tego? Precedens dla Lecha był. To zamyka tę dyskusję" - odpisał mu Królewski.

Dziennikarz zauważył, że zawieszenie na mecze wyjazdowe w Pucharze Polski nie ma nic wspólnego z tym jak traktowani są kibice Wisły. Fani nie są wpuszczani na kolejne mecze wyjazdowe, na co Królewski w przeszłości zwracał już uwagę. "Ja też sobie nie wyobrażam, by Wisły zabrakło, a jedynie wyrażam wątpliwości, czy negocjacje powinno się zaczynać od ruchu co najmniej przypominającego szantaż (jeśli nie będącego szantażem)" - dodał Langier. Królewski w odpowiedzi stwierdził: "Ale ja nie zamierzam niczego negocjować. Chyba Pan nie rozumie".

Królewski komentuje skandaliczny baner. "Cały sezon kibice Białej Gwiazdy są dyskryminowani"

W międzyczasie pojawił się też inny wpis prezesa Wisły w mediach społecznościowych. Ponownie zapowiedział w nim bojkot spotkania w przypadku niedopuszczenia kibiców Wisły na ten mecz i... zaproponował zmianę miejsca rozgrywania meczu. Powód? Skandaliczny napis, który pojawił się pod Stadionem Narodowym, a w którym chuligani zapowiedzieli "łamanie krakowskich kości" - i związane z tym obawy o bezpieczeństwo.

"O tym mówiłem wczoraj jak będą wyglądać kolejne dni w sferze formalnej i nieformalnej w kontekście wymuszania na władzach pewnych decyzji. Wisła Kraków nie zagra w finale Pucharu Polski na Stadionie Narodowym jeśli nasi kibice nie pojawią się na stadionie. Cały sezon kibice Białej Gwiazdy są dyskryminowani, nie mogąc uczestniczyć w meczach swojej drużyny. Jeśli natomiast organizatorzy nie będą w stanie zapewnić bezpieczeństwa (co byłoby kompromitacją) rozegrajmy ten mecz w Krakowie, Szczecinie lub w innej lokalizacji" - napisał w serwisie "X". I dodał: "Piłkę robimy dla kibiców. Nie ustąpię. Niezależnie od straty finansowej, sportowej i innej. Ten klub współfinansują kibice. Nie jedziemy na Stadion Narodowy bez nich". 

Mecz Wisły Kraków z Pogonią Szczecin w finale Pucharu Polski powinien odbyć się 2 maja na Stadionie Narodowym w Warszawie. Czy spotkanie w ogóle dojdzie do skutku? Wciąż trudno uwierzyć, żeby miało stać się inaczej, ale jedno jest pewne - Wisła deklaruje gotowość nierozgrywania tego meczu. I tym samym nakłada presję na PZPN oraz służbach odpowiedzialnych za bezpieczeństwo wydarzenia.

Więcej o: