- Moim zdaniem Kacper trochę "odleciał", jeśli chodzi o zachowanie. Zawodnikom, z którymi pracuję, zawsze powtarzam, że muszą twardo stąpać po ziemi. Przypominam o tym, bo w sporcie już tak jest, że raz ci idzie i wszystko jest w porządku, ale może przyjść obniżka formy. Nic nie jest dane na zawsze - mówił niedawno o Tobiaszu były trener bramkarzy Legii Jan Mucha. 21-latka zesłano do rezerw po fatalnym dwumeczu w Lidze Konferencji Europy przeciwko Molde FK (2:6). Kacper Tobiasz w obu meczach popełnił sporo błędów, które kończyły się bramkami strzelanymi przez Norwegów.
Od kilku tygodni Kacper Tobiasz występuje w zespole Legii II, który w środę 3 kwietnia w meczu 1/8 finału Mazowieckiego Pucharu Polski zmierzył się ze Świtem Nowy Dwór Mazowiecki. W akcji bramkowej rywali jeden z piłkarzy Świtu mocno dośrodkował piłkę z lewej strony boiska. Ta znalazła się w okolicy bramki Tobiasza, który zamiast złapać lub mocno wypiąstkować futbolówkę, odbił ją wprost pod nogi przeciwników. Tym sposobem Świt Nowy Dwór Mazowiecki mógł cieszyć się z gola.
W regulaminowym czasie gry mecz zakończył się remisem 2:2. Chwilę później rozpoczęła się dogrywa, w której obie ekipy dołożyły po jednej bramce. Finalnie o awansie do ćwierćfinału zadecydowała seria rzutów w karnych. W niej lepsi okazali się piłkarze rezerw Legii, zwyciężając 5:4. Ostatniej "jedenastki" nie trafił Arkadiusz Gajewski ze Świtu, który uderzył nad bramką.
Oprócz Tobiasza w rezerwach Legii wystąpili również inni piłkarze pierwszej drużyny, tacy jak Marco Burch, Qendrim Zyba, Jan Ziółkowski i Filip Rejczy. W ćwierćfinale Mazowieckiego Pucharu Polski Legia II zagra z Legionovią Legionowo, która pokonała Pilicę Białobrzegi 2-1.
Przypomnijmy, jeszcze w czerwcu zeszłego roku wartość Kacpra Tobiasza oscylowała w graniach 5,5 miliona euro. Nie wiadomo, kiedy i czy w ogóle wychowanek stołecznego klubu wróci do podstawowego składu pierwszej drużyny. Na ten moment jego miejsce zajął 28-letni Dominik Hładun.