Burza w kadrze uczestnika Euro 2024. Piłkarz nie wytrzymał. "Wbił mi nóż w plecy"

W czerwcu i lipcu na niemieckich boiskach odbędą się piłkarskie mistrzostwa Europy. W gronie uczestników jest oczywiście reprezentacja Polski, która w barażach o udział w turnieju pokonała Estonię i Walię. Niespodziewanie w reprezentacji innego z krajów doszło do podgrzania atmosfery. Wszystko za sprawą piłkarza i otwartej krytyki skierowanej pod adresem selekcjonera.
Mecz Polska - Slowacja w Petersburgu
Fot. Kuba Atys / Agencja Wyborcza.pl

Reprezentacja Słowacji zakwalifikowała się na trzecie mistrzostwa Europy z rzędu. W 2016 roku dotarli do 1/8 finału, a na ostatnim turnieju, na którym rywalizowali z Polską, zakończyli swój udział w fazie grupowej. Na zbliżającym się czempionacie w grupie E zagrają z Belgią, Ukrainą i Rumunią.

Zobacz wideo Probierz odpowiada dziennikarzowi! "Dobrze, że się prześlizgnęliśmy"

Burza w reprezentacji. Zagrają na EURO 2024

Słowacy, w przeciwieństwie do reprezentacji Polski, marzec mogli poświęcić na mecze towarzyskie. Najpierw przegrali z Austrią 0:2, a następnie zremisowali 1:1 z Norwegią. To dwa z czterech sparingów, które zaplanowali w ramach przygotowań do EURO 2024

5 czerwca zmierzą się z San Marino, a cztery dni później z Walią. Nie wiadomo, czy na zgrupowaniu pojawi się Robert Mak. To jeden z najbardziej doświadczonych reprezentantów Słowacji - etatowy kadrowicz ostatnich lat. Wszystko za sprawą sytuacji, która miała miejsce na marcowym zgrupowaniu.

33-letni pomocnik na co dzień reprezentuje barwy australijskiego Sydney FC. Oczywistym jest więc, że przylot na zgrupowania kadry narodowej zajmuje mu mnóstwo czasu. We wspomnianych starciach z Austrią i Norwegią zagrał jednak zaledwie... siedem minut. Rozwścieczyło go to na tyle, że postanowił powiedzieć kilka mocnych słów lokalnym mediom.

- W takich okolicznościach trener w ogóle nie powinien był do mnie dzwonić. Oczywiście, bardzo mnie to złościło, ale przede wszystkim było mi bardzo przykro, że ktoś mnie tak potraktował. To był nóż w plecy - wypalił w rozmowie z dziennikiem "Sport".

Dziennikarze zauważają, że przez 12 lat gry w narodowych barwach Mak nigdy nie został potraktowany w podobny sposób. 

- Jeśli trener nie chciał mnie wykorzystywać w tych meczach, nie musiał mnie powoływać. Jeśli nie spodobała mu się moja obecna gra, mimo że teraz radzę sobie dobrze i strzelam gole w klubie, zaakceptowałbym to. Trener ma pełne prawo dobierać zawodników. Nie potrzebowałbym nawet wyjaśnień, ale fakt, że ciągnął mnie po całym świecie, podczas gdy pytałem o to klub z wyprzedzeniem i mnie nie wykorzystał... To naprawdę mnie poruszyło - przyznał z rozżaleniem doświadczony zawodnik.

Dodał, że nie jest zadowolony z reakcji selekcjonera i byłego kolegi z zespołu - Marka Hamsika, który nie stanął w jego obronie. - Doskonale zdaje sobie sprawę z tego, co dzieje się w reprezentacji, mojej historii i chęci do reprezentowania kraju, a mimo to w żaden sposób nie zareagował – dodał.

Robert Mak to 80-krotny reprezentant kraju. W narodowych barwach zdobył 16 goli. Co ciekawe pierwsze trafienie w narodowych barwach zanotował w spotkaniu z Polską w 2013 roku. Podczas EURO 2021 roku po jego strzale piłkę do własnej siatki skierował Wojciech Szczęsny. Nie wiadomo, czy po tych wypowiedziach Francesco Calzona - selekcjoner reprezentacji Słowacji - zdecyduje się nadal korzystać z jego usług.

Więcej o: