Reprezentacja Słowacji zakwalifikowała się na trzecie mistrzostwa Europy z rzędu. W 2016 roku dotarli do 1/8 finału, a na ostatnim turnieju, na którym rywalizowali z Polską, zakończyli swój udział w fazie grupowej. Na zbliżającym się czempionacie w grupie E zagrają z Belgią, Ukrainą i Rumunią.
Słowacy, w przeciwieństwie do reprezentacji Polski, marzec mogli poświęcić na mecze towarzyskie. Najpierw przegrali z Austrią 0:2, a następnie zremisowali 1:1 z Norwegią. To dwa z czterech sparingów, które zaplanowali w ramach przygotowań do EURO 2024.
5 czerwca zmierzą się z San Marino, a cztery dni później z Walią. Nie wiadomo, czy na zgrupowaniu pojawi się Robert Mak. To jeden z najbardziej doświadczonych reprezentantów Słowacji - etatowy kadrowicz ostatnich lat. Wszystko za sprawą sytuacji, która miała miejsce na marcowym zgrupowaniu.
33-letni pomocnik na co dzień reprezentuje barwy australijskiego Sydney FC. Oczywistym jest więc, że przylot na zgrupowania kadry narodowej zajmuje mu mnóstwo czasu. We wspomnianych starciach z Austrią i Norwegią zagrał jednak zaledwie... siedem minut. Rozwścieczyło go to na tyle, że postanowił powiedzieć kilka mocnych słów lokalnym mediom.
- W takich okolicznościach trener w ogóle nie powinien był do mnie dzwonić. Oczywiście, bardzo mnie to złościło, ale przede wszystkim było mi bardzo przykro, że ktoś mnie tak potraktował. To był nóż w plecy - wypalił w rozmowie z dziennikiem "Sport".
Dziennikarze zauważają, że przez 12 lat gry w narodowych barwach Mak nigdy nie został potraktowany w podobny sposób.
- Jeśli trener nie chciał mnie wykorzystywać w tych meczach, nie musiał mnie powoływać. Jeśli nie spodobała mu się moja obecna gra, mimo że teraz radzę sobie dobrze i strzelam gole w klubie, zaakceptowałbym to. Trener ma pełne prawo dobierać zawodników. Nie potrzebowałbym nawet wyjaśnień, ale fakt, że ciągnął mnie po całym świecie, podczas gdy pytałem o to klub z wyprzedzeniem i mnie nie wykorzystał... To naprawdę mnie poruszyło - przyznał z rozżaleniem doświadczony zawodnik.
Dodał, że nie jest zadowolony z reakcji selekcjonera i byłego kolegi z zespołu - Marka Hamsika, który nie stanął w jego obronie. - Doskonale zdaje sobie sprawę z tego, co dzieje się w reprezentacji, mojej historii i chęci do reprezentowania kraju, a mimo to w żaden sposób nie zareagował – dodał.
Robert Mak to 80-krotny reprezentant kraju. W narodowych barwach zdobył 16 goli. Co ciekawe pierwsze trafienie w narodowych barwach zanotował w spotkaniu z Polską w 2013 roku. Podczas EURO 2021 roku po jego strzale piłkę do własnej siatki skierował Wojciech Szczęsny. Nie wiadomo, czy po tych wypowiedziach Francesco Calzona - selekcjoner reprezentacji Słowacji - zdecyduje się nadal korzystać z jego usług.