Maciej Skorża od lutego tego roku nie jest już trenerem japońskiego klubu Urawa Red Diamonds, z którym sięgnął po Azjatycką Ligę Mistrzów. Polski trener sam zdecydował o rozstaniu. - Pragnę regeneracji. Chcę teraz wziąć urlop i odświeżyć głowę i zebrać trochę energii przed podjęciem nowej pracy - tłumaczył. Jego miejsce zajął Norweg Per-Matias Hoegmo. Pod wodzą nowego szkoleniowca japoński klub radzi sobie w kratkę. W środowym meczu furorę zrobiła jednak spektakularna bramka.
Urawa Red Diamonds grała na wyjeździe z FC Tokyo. W 24. minucie kibice byli świadkami czegoś absolutnie zadziwiającego. Niedaleko własnej szesnastki piłkę przejął napastnik gości Thiago Santana i momentalnie popędził z nią do przodu. Brazylijczyk nie szukał partnerów, tylko sam ciągnął akcję środkiem boiska. Uciekł nawet goniącemu go rywalowi, który desperacko próbował przerwać rajd wślizgiem. Gdy Santana dotarł do linii środkowej, zauważył wysuniętego do przodu bramkarza. Od razu skorzystał z okazji.
Gdy tylko przekroczył środek pola, z całej siły uderzył na bramkę. Piłka poszybowała wysoko w górę i po lekkim łuku zmierzała idealnie do bramki. Golkiper próbował się cofnąć, rozpaczliwie rzucił się do tyłu, ale strzał był na tyle precyzyjny, że futbolówka przeleciała tuż pod poprzeczką i zatrzepotała w siatce.
Dla Santany była to dopiero druga bramka w barwach Urawy. Do klubu dołączył tej zimy i ze Skorżą nie miał okazji pracować. Trafił też w poprzedniej kolejce w meczu z Avispa Fukuoka wygranym 2:1. Niestety tym razem cudowny gol nie dał Urawie zwycięstwa. W drugiej połowie gospodarze odpowiedzieli dwoma bramkami. Najpierw wyrównał Ryotaru Araki, a potem wynik na 2:1 dla Tokyo ustalił Kuryu Matsuki.
Po sześciu kolejkach ligi japońskiej oba kluby mają po osiem punktów i taki sam bilans bramkowy. W tabeli zajmują dziewiąte i dziesiątce miejsce. Liderem jest Machida Zelvia.