W poniedziałek Izrael ponownie zaatakował Strefę Gazy. Jedna z rakiet wystrzelonych przez armię trafiła w oznakowany konwój organizacji World Central Kitchen, która zajmuje się pomocą humanitarną dla mieszkańców tego regionu. W efekcie zginęło siedmiu wolontariuszy. Wśród nich był 36-letni Polak Damian Soból.
Soból pochodził z Przemyśla, gdzie w przeszłości trenował w klubie Czuwaj Przemyśl. Jego pierwszym szkoleniowcem był Henryk Łaskarzewski, który w rozmowie z WP SportoweFakty wspomina tragicznie zmarłego wolontariusza.
- On nie zmarł. Oni go zabili. Niesamowicie szkoda, bo to był bardzo pozytywny chłopak. Od urodzenia wykazywał dużą empatię. Potrafił się dzielić, pomimo że pochodził z ubogiej rodziny. Znałem jego ojca, niestety również przedwcześnie zmarłego - powiedział. I dodał, że Soból zawsze chętnie angażował się w pomoc potrzebującym, a pomimo upływu lat nie zapomniał o byłym trenerze i składał mu życzenia imieninowe.
Łaskarzewski zastanawiał się, dlaczego Soból zdecydował się na działanie w tak niebezpiecznym regionie. Spytał go nawet o to i przekazał dziennikarzom, co usłyszał wtedy w odpowiedzi od byłego podopiecznego. - Trenerze, jest bardzo ciężko, ale ja właśnie chcę pomagać tu, gdzie jest ciężko. Zawsze nam trener mówił, że nie sztuką jest wygrać ze słabym. Sztuką jest powalczyć z najlepszym i tu, gdzie jest ciężko, tam moja pomoc jest najistotniejsza - wspomina Łaskarzewski. Na koniec wyjawił, że Soból w ostatnim SMS-ie zaprosił byłego trenera na grę w piłkę.
Niedługo po ataku na konwój głos zabrał Minister Spraw Zagranicznych Izraela Israel Katz. "Składam kondolencje państwom i rodzinom pracowników organizacji humanitarnej World Central Kitchen, którzy zginęli w Gazie. IDF i kierownictwo robią i będą robiły wszystko, aby zapobiec krzywdzie ludności cywilnej. Incydent zostanie zbadany przez wykwalifikowane władze w celu wyciągnięcia niezbędnych wniosków gwarantujących bezpieczeństwo pracownikom organizacji humanitarnych w przyszłości" - napisał na Twitterze.