- Odszedłem, bo moja żona bała się przeprowadzić do Kijowa. Poza tym nie chciałem, by siedziała sama w domu i obawiałem się też o siebie - mówił niedługo po odejściu z Dynama Kijów Mircea Lucescu. W ukraińskim klubie szkoleniowiec pracował od lipca 2020 roku do listopada 2023 roku, kiedy to sam podał się do dymisji. Od tamtej pory pozostaje bezrobotny, ale media wciąż łączą go z kolejnymi klubami. Sam zainteresowany nieszczególnie chce o tym opowiadać.
Turecki "Fanatik" informował niedawno, że pomimo swojego wieku Lucescu może wrócić na ławkę trenerską. Rumuński szkoleniowiec miał już osiągnąć wstępne porozumienie z Besiktasem Stambuł, który rozważa zwolnienie Fernando Santosa. Tę informację powielały inne media, a w Rumunii dziennikarze postanowili zapytać samego Lucescu.
78-latek był obecny na spotkaniu Dinama Bukareszt z Petrolu (1:1) w poniedziałek 1 kwietnia i to właśnie po tym spotkaniu media bardzo chciały uzyskać od niego informacje. Zatrzymany przez reporterów Lucescu zareagował na to jedynie nerwami.
- Jaka prasa tak informuje? - pytał wściekły Rumun cytowany przez "ProSport". - Nie wiem, nie mam pojęcia o czym mówicie. Do widzenia - rzucił jeszcze Lucescu i odszedł od dziennikarzy. Nie wiadomo, czy faktycznie nie miał pojęcia o doniesieniach, czy nie chciał zdradzać swoich planów.
Mircea Lucescu już w latach 2002-2004 prowadził Besiktas i w sezonie 2002/03 wygrał mistrzostwo Turcji. Rok wcześniej to samo trofeum świętował z Galatasaray. Z kolei później przez 12 lat prowadził Szachtara Donieck, rok Zenit Petersburg, dwa lata reprezentację Turcji i trzy lata Dynamo Kijów. Obecnie jest bezrobotny, a w lipcu skończy 79 lat.