Cristiano Ronaldo pomimo 39 lat na karku nie zatrzymuje się i nadal jest głodny bramek i rekordów. W zeszłą sobotę słynny Portugalczyk skompletował hat-tricka w meczu Al-Nassr z Al-Taee i tym samym odskoczył rywalom w klasyfikacji strzelców ligi saudyjskiej. Jeżeli dobrą formę podtrzyma do końca sezonu i ostatecznie sięgnie po koronę króla strzelców, dokona rzeczy historycznej.
Pięciokrotny zdobywca Złotej Piłki w tym momencie ma na koncie 26 bramek i o cztery trafienia wyprzedza najgroźniejszego konkurenta Aleksandara Mitrovicia z Al-Hilal. Trzeci w klasyfikacji strzelców Abderrazak Hamdallad z Al-Ittihad ma zaś aż osiem goli straty. Do końca sezonu Al-Nassr pozostało do rozegrania dziewięć spotkań. Wydaje się więc, że Ronaldo jest na najlepszej drodze, by tę nagrodę zdobyć.
Jak zauważył portal sportbible.com, byłby to historyczny wyczyn w skali światowego futbolu. Ronaldo stałby się pierwszym piłkarzem, który po tytuł króla strzelców sięgał w czterech różnych ligach krajowych. Ta sztuka udawała mu się jak dotąd w Anglii (Manchester United), w Hiszpanii (Real Madryt) i we Włoszech (Juventus).
Podobnym wynikiem może się jednak pochwalić jeszcze kilku graczy, w tym Robert Lewandowski. Polak najlepszym był strzelcem ekstraklasy (Lech Poznań), Bundesligi (Borussia Dortmund, Bayern Monachium), a ostatnio również LaLiga (FC Barcelona). Poza nim tytuły króla strzelców w trzech ligach wywalczyli chociażby Romario, Alfredo Di Stefano, czy Ruud van Nistelrooy.
Jeżeli Ronaldo nie uda się teraz tego dokonać, to być może palmę pierwszeństwa zabierze mu Luis Suarez. Urugwajczyk królem strzelców zostawał w Holandii, Anglii i Hiszpanii. Teraz walczy o to miano w USA. Na razie ma na koncie pięć bramek w barwach Interu Miami i jest wiceliderem klasyfikacji strzelców (pierwszy jest Lewis Morgan z New York Red Bulls). Sezon MLS dopiero się jednak rozkręca (Inter rozegrał siedem meczów).