FC Barcelona spisuje się w ostatnich tygodniach wyśmienicie. Nie dość, że znajduje się na fali 11 meczów bez porażki, to awansowała na drugie miejsce w tabeli La Liga i wciąż pozostaje w grze o triumf w Lidze Mistrzów. Piłkarze Xaviego wyszli zatem z dołka, w którym byli na początku roku, ale zaczęli mieć za to spore problemy z... uciążliwymi kibicami.
Po sobotnim zwycięstwie z Athletikiem Bilbao (1:0) szkoleniowiec FC Barcelony zarządził w drużynie dzień wolny, gdy tylko zawodnicy odbędą w niedzielę trening regeneracyjny w Ciutat Esportiva Joan Gamper. Jak podaje "Mundo Deportivo" po zakończonej sesji obrońca Inigo Martinez wyjechał z ośrodka, ale błyskawicznie zatrzymał pojazd. Okazało się, że zrobił to, gdyż zauważył w pobliżu jednego z okolicznych TikTokerów, z którym przeprowadził stanowczą rozmowę.
- To ostatni raz, gdy nazywasz mnie głupim. Ostatni raz, kiedy mnie obrażasz. Nie bądź takim cwaniakiem. To samo tyczy się twojego kolegi. Zrozumiałeś? - wypalił. Materiał wideo z tego zdarzenia błyskawicznie znalazł się w sieci, a hiszpańskie media już zdążyły się o nim rozpisać. W tle słychać za to odgłosy innych nastolatków, którzy proszą, aby zawodnik się opanował. - Nie rób tego, przestań - krzyczały.
"Oburzenie więcej, niż uzasadnione" - oznajmił "Sport". "Marca" wyjaśnia, że jest to "codzienny problem", gdyż poza dziennikarzami i fotoreporterami pod centrum treningowym FC Barcelony zbierają się również osoby "w poszukiwaniu filmu, który zapewni im wyświetlenia oraz polubienia w sieci". Nierzadko wskakują na maski samochodów, a ponadto utrudniają ruch.
Piłkarze mieli już nawet zgłosić do władz klubu, że spotykają się z obelgami i brakiem szacunku ludzi, którzy chcą wywołać u nich utratę kontroli, co udało się w przypadku Martineza. Często proszą ich również o autograf na dokumentach czy koszulkach, aby później sprzedać je drożej w internecie. Barcelona miała już nawet przestać publikować harmonogram treningów, a na dodatek obiekt jest teraz częściej patrolowany przez policję.
Na początku sezonu problem szeroko objaśnił również Joao Cancelo, który nazwał niektórych fanów "szkodnikami". - Przede wszystkim to nie są fani, to 20-letnie 'dzieci', które są tutaj każdego dnia, czy to pod drzwiami ośrodka treningowego, czy kiedy jestem z córką w parku, czy na zwykłej kolacji z moją dziewczyną - podsumował, cytowany przez dziennik "Marca".