Karol Borys w ostatnim czasie wzbudzał szerokie zainteresowanie dziennikarzy i kibiców. Młodziutki ofensywny pomocnik znakomicie wypromował się podczas mistrzostw Europy i mistrzostw świata do lat 17 i szybko zyskał miano jednego z największych polskich talentów. Zimą przeniósł się ze Śląska Wrocław do belgijskiego KVC Westerlo.
Choć od transferu do Belgii minęły niemal dokładnie dwa miesiące, to Borys nie miał okazji do debiutu. Na przeszkodzie stały m.in. formalności. - Problemem są jedynie dokumenty. Nie dziwi nas to, ponieważ w przypadku chłopca w tym wieku FIFA wymaga od nas uporządkowania wielu informacji. Tak więc obecnie czekamy głównie na ich zatwierdzenie. Poza tym Karol ma się świetnie - mówił pod koniec lutego trener klubu Polaka Rik De Mil.
W Niedzielę Wielkanocną Borys w końcu doczekał się debiutu. Polak pojawił się na placu gry w 73. minucie meczu Westerlo z St. Truiden. 17-latek spędził na boisku łącznie 22 minuty. Jego zespół przegrał mecz 0:2.
Borys cierpliwie czekał na swoją szansę i niewykluczone, że teraz będzie otrzymywał kolejne. Kilka miesięcy temu ojciec piłkarza w rozmowie ze Sport.pl mówił wiele o cierpliwości syna. - Poświęca się w stu procentach. Jest skupiony na tym, by dojść tam, dokąd sobie wymarzył. Kocha tę swoją piłeczkę. Ma świadomość, że bez tego podejścia nic nie osiągnie - komentował Marcin Borys.
W tabeli ligi belgijskiej KVC Westrelo zajmuje obecnie 11. miejsce z dorobkiem 30 punktów. Za tydzień zespół Polaka zmierzy się u siebie z KAA Gent.