Legenda paragwajskiej piłki za swoje słowa została skrytykowana przez zdecydowaną większość środowiska piłkarskiego w Hiszpanii. Chilaverta krytykowały "Sport", "AS" i "Mundo Deportivo". Zwracano też uwagę, że były bramkarz sam padał ofiarą rasizmu, gdy grał we Francji i nie siedział wtedy cicho.
Paragwajczyk postanowił wytłumaczyć się ze swoich słów w rozmowie z argentyńskim radiem "Splendid AM". I znów zaatakował Viniciusa. - Dlaczego to, co powiedziałem, wywołało takie oburzenie? Bo mam zdrowy rozsądek? Dlaczego on płacze? Powiedział, że chce, żeby czarni żyli lepiej, to co mamy zrobić my, biali? Zabić się? Gdzie jest problem? Nie ma sensu mieszać pojęć - zaczął swój szokujący wywód, tłumacząc, że w żaden sposób nie obraził piłkarza Realu Madryt w swojej pierwszej wypowiedzi.
Chilavert stwierdził też, że łzy Viniciusa były na pokaz - podobne zarzuty pojawiały się już wcześniej - i wynikały z obecności kamer Netflixa. Platforma streamingowa kręci dokument z Brazylijczykiem w roli głównej. - Pojawił się tam Netflix i zaczyna płakać. Co zostaje czarnoskóremu mężczyźnie zarabiającemu 300 dolarów i muszącemu wykarmić czwórkę dzieci? On gra dla Realu. Zresztą pierwszy atakuje rywali - mówił dalej Paragwajczyk, czym wracał do słów ze swojego wpisu w mediach społecznościowych.
Słowa Chilaverta znów dotarły do Hiszpanii i kolejny raz wywołały oburzenie. "AS" pisze o "powrocie kontrowersji i wersji spójnej z wtorkowymi stwierdzeniami". "Sport" zwraca uwagę na to, że jest to "kolejny atak na Viniciusa".