Nagły zwrot w Kanale Sportowym? Sawicki przerwał milczenie

Kacper Sosnowski
Kanał Sportowy
Screen z https://www.youtube.com/watch?v=9r_gtij0nkc

Były spadki, teraz zaczęły się delikatne wzrosty. - Najgorsze już chyba za nami - mówi Sport.pl prezes Kanału Sportowego, Maciej Sawicki. Udziałowiec wraca do trudnych momentów w swej firmie, które też go dotknęły, mówi o liczbach, planach i... czwartym mocnym nazwisku, które być może do kanału dołączy.

Maciej Sawicki, niegdyś piłkarz, potem m.in sekretarz generalny PZPN, do Kanału Sportowego przychodził w 2021 roku, gdy jego trzon stanowili Tomasz Smokowski, Michał Pol, Mateusz Borek i Krzysztof Stanowski. Został prezesem kanału i objął 10 procent udziałów w przedsięwzięciu. W rozmowie ze Sport.pl opowiada o trudnych momentach projektu, po odejściu Stanowskiego, czyli jego dobrego kolegi, zdradza jak spółka będzie teraz funkcjonować i czy nie brakuje mu wielkiej piłki, z którą miał styczność niemal przez dekadę. 

Zobacz wideo Wściekły Wojciech Szczęsny ruszył prosto do szatni. Lewandowski tłumaczy

Kacper Sosnowski: Czym prezes Sawicki zajmuje się na co dzień?

Maciej Sawicki: Prowadzeniem całkiem sporej firmy, jaką jest Kanał Sportowy. To jest bieżący kontakt z współpracownikami, sponsorami, nadzorowanie wszelkich kwestii finansowo-administracyjnych. Jeśli chodzi o produkowane treści, to tutaj moja rola jest bardziej doradcza, bo te kwestie bardziej spoczywają na osobach, które są twarzami Kanału Sportowego.

Kolegialnie uznaliście, że czas skupić się tylko na sporcie?

- To ewaluowało. Po tych wszystkich burzliwych tygodniach związanych z niestosownymi żartami na antenie Kanału Sportowego, czy potem po odejściu Krzyśka Stanowskiego pojawiło się wiele negatywnych komentarzy na temat Kanału Sportowego. To niewątpliwie miało wpływ na odbiór kanału i jego funkcjonowanie. Dodatkowo Krzysiek pełnił przewodnią rolę w kreowaniu treści okołosportowych, które generowały ogromne zasięgi. Po jego odejściu trzeba było dojrzeć do tego, aby na nowo zdefiniować prawdziwe DNA i strategię kanału. I wyszło, że sport to właśnie ta dziedzina, w której Kanał Sportowy naturalne się odnajduje i właśnie tego oczekują nasi widzowie. Tak więc teraz 98 procent treści to jest sport i tak już zostanie. Z marginesem na Hejt Parki z ciekawymi gośćmi, którzy mogą wykraczać poza środowisko sportowe.

Zawirowania macie już chyba za sobą. Liczba widzów, czy subskrybentów się stabilizuje. Ostatnio nawet delikatnie wzrasta. Tych drugich jest 992 tys. i od kilkunastu dni niewiele się tu zmienia.

- Najgorsze już chyba za nami. Liczba naszych widzów jest mniejsza, ale to naturalne. Krzysiek Stanowski wychodził poza sport i generował ogromne wyświetlenia, zresztą tak się dzieje teraz w Kanale Zero. My skupiamy się na tej części sportowej, w której my czujemy się bardzo dobrze i tutaj mamy kompetencje. Nie jest to tak duża grupa docelowa, jaka była kiedyś. Wcześniej docieraliśmy do 4,5 mln unikalnych użytkowników w miesiącu. Teraz to jest około 3 - 3,5 mln. To się też przekłada na mniejszą liczbę miesięcznych wyświetleń. Kiedyś tych wyświetleń było po kilkanaście milionów, teraz jest 7-8 mln. Pamiętajmy jednak, że w styczniu i lutym w sporcie mniej się dzieje. W marcu ten wynik będzie dużo lepszy, bo zaczęło się zainteresowanie związane z piłkarską reprezentacją Polski. A to przekłada się na wzrost wyświetleń, co już widzimy w Kanale Sportowym.

Subskrybentów we wrześniu 2023 roku mieliście 1,13 mln. Teraz jest ich 992 tys. Co ciekawe największy ich spadek o około 80 tysięcy był w ciągu kilku dniu w połowie listopada. To wtedy Krzysztof Stanowski odniósł się do rozstania z KS.

- Tak było, nie ma sensu już do tego wracać. Teraz ten negatywny trend już się odwraca. Widać, że ludzie pozytywnie przyjęli Kanał Sportowy w wersji czysto sportowej 2024. Co do obecnej liczby subskrybentów to nie jesteśmy na tym punkcie przewrażliwieni, bo wiemy z doświadczenia, że ponad połowa odbiorców naszych treści nie jest naszymi subskrybentami. Poza tym te blisko milion subskrybentów to wciąż fantastyczna liczba. To potwierdza, że jesteśmy liderem na rynku mediów sportowych na polskim YouTubie.

A jeśli przyrównać tylko treści sportowe wasze i Kanału Zero, to główne programy wypadają korzystnie dla was.

- Moc Futbolu, robi średnio trzy razy więcej wyświetleń niż sportowy magazyn Kanału Zero. Jak u nas 10 tys. osób ogląda nasz program na żywo, tak tam około 3 tysiące. Ale ja bym nie porównywał Kanału Sportowego i Kanału Zero. Kanał Sportowy jest największy w sporcie a Kanał Zero w szeroko rozumianej tematyce ogólnej, w zależności od zainteresowania społecznego. Jedyne pole, gdzie ze sobą realnie konkurujemy, dotyczy czasu użytkownika, który ten może poświęcić na oglądaniu treści w internecie. Jeśli ktoś zdecyduje się na obejrzenie programu o polityce czy gospodarce, to może już mieć mniej czasu, aby włączyć u nas sport.

To jeszcze zapytam o jedną rzecz związaną z odejściem od was Stanowskiego. Nie jest tajemnicą, że się przyjaźnicie. Przez długie tygodnie było chyba bardzo niezręcznie.

- Nie będę ukrywał, że tak, bo konflikt pojawił się przecież na poziomie właścicielskim. Ja będąc prezesem i mając udziały w Kanale Sportowym, musiałem myśleć o dobru i rozwoju po części mojej firmy. Oczywiście żałowałem, że Krzysztof odchodzi, zdawałem sobie sprawę, że to ogromna strata dla Kanału Sportowego, ale musiałem to zaakceptować. Nasze relacje nie ucierpiały z powodu odejścia Krzysztofa z Kanału Sportowego, za wiele lat się znamy, rozumiemy realia, wzajemny szacunek do siebie pozostał.

Też chciałeś, a może mogłeś odejść i wejść do nowego projektu?

- Nie było takiego tematu. Naturalne było, że zostaje w Kanale Sportowym.

Z czterech twórców treści zostało trzech. Za Stanowskiego przyszedł Maciej Wandzel, ale do pomocy w kwestiach operacyjnych. Nie myśleliście, by dołożyć czwartego, mocnego dziennikarza?

- Cały czas o tym myślimy, zarówno by wzmocnić część YouTubową, a teraz też portalową. Pamiętajmy jednak, że Mateusz Borek, Tomek Smokowski i Michał Pol to absolutny top dziennikarzy sportowych i ciężko dopasować tutaj osobę, która by do nich dołączyła. Liczba takich osób na rynku jest mocno ograniczona, w zasadzie to jest ich kilka. Ale ich nie wymienię, bo pracujemy nad tym.

Nieporozumień w sprawie tego, gdzie będzie pojawiał się Wojciech Kowalczyk, który jest ekspertem w kilku kanałach, nie było?

-Wojtek wcześniej i teraz uczestniczył w programach Weszło, współpracuje też w nowym projekcie Krzyśka, ale przede wszystkim jest też w Kanale Sportowym. To tutaj ma największa ilość programów, w których występuje, ma lojalną widownię a my go bardzo doceniamy za to co robi.

Ile osób pracowało w Kanale Sportowym w 2023 roku, a ile jest teraz?

- W miesiącach najbardziej wytężonej pracy na naszym pokładzie było około 120 osób. To osoby to zarówno eksperci w programach jak i osoby pracujące poza światłem kamer. Tworzyliśmy wtedy około 130 programów w miesiącu. Teraz robimy około 80 programów w miesiącu i współpracujemy z blisko 80 osobami.

A jak wygląda to jeśli chodzi o sponsorów, czy partnerów biznesowych?

- Kilka umów krótkoterminowych się skończyło. W związku z niestosowymi wypowiedziami w programie, o czym już wspominaliśmy, odeszły dwie firmy. Wciąż jednak mamy mocną grupę partnerów, którzy są z nami na dobre i na złe i to w perspektywie długoterminowej. To nasze główne źródło przychodów i duży fundament do dalszego rozwoju kanału.

Trudniej się teraz Kanałowi Sportowemu rozmawia ze sponsorami?

- Trudno to było w czasie całego zamieszania i perturbacji wokół nas. Teraz są raczej pozytywne reakcje i widać już ponowne zainteresowanie sponsorów Kanałem Sportowym. Wypada tylko trzymać kciuki za polskich sportowców i przede wszystkim, za piłkarską reprezentację Polski w meczu z Walią. Wiele firm czeka ze swoimi budżetami marketingowymi i uzależnia je od występu Polaków podczas Euro w Niemczech.

Euro 2024 bez Polski, to dla wszystkich sportowych mediów spory problem.

- Jeśli chodzi o całą naszą branżę, to oznaczałoby stratę grubych dziesiątek milionów złotych. Pieniądze na reklamę idą wtedy, kiedy dane wydarzenie wzbudza duże zainteresowanie i jest wokół tego pozytywny przekaz. A tego pozytywnego przekazu w polskiej piłce nam właśnie ostatnio bardzo brakuje. Dlatego też ten potencjalny awans na Euro 2024 jest bardzo istotny nie tylko z punktu widzenia sportowego, ale i biznesowego.

W sprawozdaniu finansowym KS za 2023 rok widzimy wzrost przychodów w porównaniu z rokiem poprzednim do 25,3 mln, ale też kilkunastoprocentowy wzrost wydatków operacyjnych. Trzeba było zainwestować w kamery...

- Przychody rzeczywiście były rekordowe i jest to wypadkową naszej dobrej pracy. Wydatków też mieliśmy przy tym sporo, trzeba było zainwestować w jedno i drugie studio, a teraz doszedł też portal internetowy. Jeśli spojrzymy na to całościowo, to przez to ostatnie 2,5 roku Kanał Sportowy odniósł chyba największy sukces rynkowy i finansowy na rynku mediów internetowych. Pod koniec zeszłego pojawiały się natomiast głosy, że koniec Kanału Sportowego jest bardzo bliski. Oczywiście mieliśmy swoje problemy, ale teraz widzimy, że najgorsze już za nami. Ludzie docenili zmiany w naszej ramówce. Wciąż mamy silną markę i lojalną grupę widza sportowego.

Dywidendy wypłaciliście sobie mniejsze niż ostatnio, w sumie 2,75 mln. Ta kwota za 2023 rok została podzielona na tych, którzy obecnie mają udziały w kanale?

- Tak. Została wypłacona obecnym udziałowcom, bo to wynika z kodeksu spółek handlowych. Natomiast jakie zapisy mają w umowie zakupu/sprzedaży udziałów Maciej Wandzel i Krzysiek Stanowski tego nie wiem, bo to jest ich prywatna sprawa.

Sporo środków poszło na kapitał zapasowy. To forma zabezpieczenia?

- To jest związane z odpowiedzialnością za firmę i jej dalszy rozwój. Jako właściciele zadecydowaliśmy, że część pieniędzy przeznaczymy na bieżącą działalność spółki, nowe inwestycje, takie jak m.in. wspomniany portal internetowy.

Nie mieliście wrażenia, że na polskim rynku jest już sporo portali, które piszę o sporcie? Czy był to naturalny sposób konsumowania waszych treści wideo.

- Kanał Sportowy produkuje tak dużo interesujących treści, że często brakowało nam miejsca, by je odpowiednio prezentować i potem komercjalizować. Sporo naszych treści jest cytowanych w różnych mediach. Dlatego zdecydowaliśmy o powstaniu własnego portalu jako naturalnym przedłużeniu naszej działalności na Youtubie. Co istotne, od pomysłu do realizacji minęły niespełna dwa miesiące. Chcieliśmy zdążyć przed meczami barażowymi z Estonią i Walią. Mogło się to udać tylko dzięki współpracy z partnerem branżowym. Kanał Sportowy koncentruje się więc na generowaniu treści unikalnych, a od spraw technologicznych mamy tutaj profesjonalnego partnera, firmę Better Collective. Obecnie przy tym projekcie pracuje już blisko 20 osób, a będzie sporo więcej.

Tomasz Smokowski, Mateusz Borek i Michał Pol też będą tam coś pisać?

- Michał, który został redaktorem naczelnym serwisu, tak. Wiadomo, że on ma najlepsze doświadczenie, był red. naczelnym "Przeglądu Sportowego", kiedyś więcej pisał i lubi pisać. Ze strony Mateusza i Tomka będą raczej treści ekskluzywne w formie wideo.

Po tych 8 latach w PZPN nie tęskni pan, za tym co było kiedyś. Sportem podglądanym z bliska, dużymi emocjami, kolejnymi wielkimi imprezami?

- Tej adrenaliny oczywiście trochę brakuje. Jako sekretarz generalny PZPN byłem praktycznie na każdym meczu kadry przez 9 lat, byłem na jej wielu treningach, pojechałem z nią na 3 duże imprezy: Euro 2016, MŚ 2018 i Euro 2020. Kiedy słyszysz hymn przed ważnym meczem, a jesteś na co dzień z reprezentacją, to przeżywasz to mocniej, jesteś z tą kadrą mocniej związany. Wciąż oglądam mecze, czasem na żywo i się nimi żywo emocjonuje, ale tej sportowej adrenaliny, która była kiedyś rzeczywiście teraz brakuje.

Dalej jest kontakt z dawnymi kolegami ze związku, czy ich już większości tam nie ma?

- Z tej organizacji rzeczywiście odeszło sporo wartościowych osób, ale wciąż pracują tam osoby, które znam i wiem, że są bardzo merytoryczne w swojej pracy. Bardzo miło je wspominam, ale w natłoku obowiązków mamy bardzo ograniczony kontakt.

A przy ostatnich aferach premiowo-społeczno-obyczajowych nie było myśli: "dobrze, że mnie tam już nie ma"?

- Ja nigdy nie podchodzę do takich rzeczy z perspektywy gdybania i zastanawiania się, co by było, gdyby. To odejście, to była moja świadoma decyzja. Nie chcę oceniać obecnego PZPN-u, bo to mój były pracodawca i miejsce, w którym spędziłem 9 lat mojego zawodowego życia. Jest tam wciąż grupa ludzi, którą sobie cenię.

Sportowo też mieliśmy swoje problemy, stąd teraz te baraże. W kadrze zmienia się pokolenie piłkarzy. Za jakiś czas trzeba będzie zacząć też pewnie życie po Robercie Lewandowskim.

- O niego bym się na razie nie martwił. To wciąż jeden z najlepszych napastników na świecie. Pod względem sportowym prezentuje się fantastycznie. Bardziej martwiłbym się o obsady innych pozycji na boisku.

Generalnie tak, choć dobrym momentem dla tych z "innych pozycji" był mecz z Estonią.

- Mecz z Estonią był taki, jak powinien być. Przekonujące zwycięstwo na tle słabego przeciwnika. Prawdziwy sprawdzian we wtorek z Walią. Bez względu na wszystko ten mecz po prostu trzeba wygrać. Na pewno nie jesteśmy gorszym zespołem od Walii.

Artykuły Powiązane

Wczytywanie kolejnego artykułu...