Hiszpanie są piłkarskimi potentatami na każdym możliwym szczeblu rozgrywkowym. Wyjątkowo imponujące wyniki osiąga m.in. ich reprezentacja do lat 21, która w latach 2022-2023 przegrała tylko jedno z 22 spotkań (0:1 z Anglią w finale zeszłorocznych mistrzostw Europy). Ale 2024 rok rozpoczęła bardzo źle.
W towarzyskim spotkaniu ze Słowacją hiszpańska kadra wystąpiła w bardzo mocnym składzie. W wyjściowym składzie znaleźli się m.in. Fermin Lopez (FC Barcelona) i Pablo Barrios (Atletico Madryt), a na ławce choćby Javi Guerra (Valencia), czyli piłkarze z powodzeniem występujący w La Lidze. Po drugiej stronie próżno było szukać graczy tak uznanych klubów. Polscy kibice najlepiej kojarzyli Adriana Kapralika z Górnika Zabrze.
Niespodziewanie jako pierwsi gola zdobyli Słowacy. W 33. minucie fatalne nieporozumienie obrońców wykorzystał Timotej Jambor, który pognał na hiszpańską bramkę i płaskim strzałem pokonał golkipera. Taki wynik utrzymał się do przerwy, a po niej trener wicemistrzów Europy... wymienił całą jedenastkę.
Rezerwowi nie potrafili znacząco odmienić przebiegu spotkania. Słowacy skutecznie się bronili, a na nieco ponad kwadrans przed końcem zadali Hiszpanom drugi cios. Konkretnie zrobił to Kapralik, który ograł obrońcę i mocnym uderzeniem w kierunku dalszego słupka nie dał szans bramkarzowi.
W ostatnich minutach wynik już się nie zmienił i Słowacja mogła cieszyć się z sensacyjnego triumfu. Było co świętować, gdyż na zwycięstwo z inną reprezentacją czekała od 11 września zeszłego roku i meczu z Danią (2:0). Potem udało jej się jeszcze wygrać 3:0 ze słowackim klubem Banśka Bystrzyca (17 października 2023 r.).
Hiszpańska kadra U-21 będzie mogła sobie powetować niespodziewaną porażkę w nadchodzącym spotkaniu z Belgią w eliminacjach Euro, które zostanie rozegrane 26 marca. Dzień wcześniej Słowacy zmierzą się z Maltą w meczu towarzyskim.