Robinho w 2017 roku został uznany za winnego udziału w zbiorowym gwałcie na obywatelce Albanii w mediolańskim klubie w 2013 roku. Sprawa piłkarza była rozpatrywana przez włoski sąd przez lata, ale wyrok w 2022 roku się uprawomocnił. Brazylijczyk grał wówczas w krajach, gdzie nie obowiązywała ekstradycja do Włoch, dlatego też do tej pory nie rozpoczął odbywania kary. Wiele wskazuje jednak na to, że wreszcie trafi za kratki.
Robinho mieszka w Brazylii, a kraj tej nie ma podpisanej umowy ekstradycyjnej z Włochami. Dlatego tęż były zawodnik m.in. Realu Madryt i AC Milanu pozostawał bezkarny, ale brazylijski Najwyższy Trybunał Sprawiedliwości wreszcie postawił tej sprawie kres.
"Globo" informuje, że 20 marca zapadł wyrok, na mocy którego 40-latek ma trafić za kratki w swoim kraju i w więzieniu spędzi dziewięć lat. Udział w rozprawie na ten temat brało dziewięciu z jedenastu najwyżej postawionych sędziów w Brazylii i uznali oni, że wniosek Włochów i zatrzymanie Robinho jest zasadny.
- Rozumiem, że nie ma konstytucyjnych przeszkód, aby zatwierdzić wykonanie kary. Wyrok został utrzymany w mocy przez sąd w Mediolanie, który jest właściwym organem - przekazał minister trybunału Francisco Falcao w uzasadnieniu wyroku.
Brazylijczycy nie rozpatrywali sprawy pod kątem winy Robinho, a dyskutowali o zasadności wniosku włoskiego sądu o zmuszeniu go do odbycia kary w ojczyźnie. Piłkarzowi przysługuje jeszcze prawo odwołania się do Federalnego Sądu Najwyższego, ale trybunał wydał już nakaz zatrzymania go. Były skrzydłowy reprezentacji Brazylii ma zostać ujęty w Santosie, gdzie obecnie mieszka.
- Gdyby na moim miejscu był biały Włoch, to nie byłoby wątpliwości, że wszystko potoczyłoby się inaczej. Biorąc pod uwagę liczbę posiadanych dowodów, nie zostałbym skazany - tłumaczył niedawno Robinho zasłaniając się tym, że padł ofiarą rasizmu. W dowodach widniały m.in. materiały wideo, na których piłkarz przyznaje się do zarzucanego czynu, ale po czasie Brazylijczyk twierdził, że jest niewinny.