- Nawet nie jesteśmy przekonani, czy to spotkanie dotyczyło Hansiego Flicka - słyszymy z otoczenia Roberta Lewandowskiego, którego agent Pini Zahavi znowu przyleciał do Barcelony. Ale to nie wszystko. Dowiadujemy się także rzeczy, o których w mediach pisze się ostatnio zupełnie inaczej.
Pini Zahavi w ostatnich miesiącach często odwiedza Barcelonę. Agent Roberta Lewandowskiego wypatrzony został na trybunach podczas wtorkowego meczu z Napoli w Lidze Mistrzów (3:1), ale dzień wcześniej fotoreporterzy robili mu także zdjęcia pod modną restauracją Botafumeiro, znajdującej się w eleganckiej i ważnej dla Katalończyków dzielnicy Gracia w Barcelonie.
To już chyba tradycyjne miejsce spotkań z prezesem Barcelony Joanem Laportą, bo Zahavi w Botafumeiro pojawił się też kilka dni przed Bożym Narodzeniem. Wtedy też w towarzystwie Laporty zjadł kolację, a hiszpańscy dziennikarze od razu otoczyli restaurację. Interesował ich przede wszystkim jeden temat: przyszłość Lewandowskiego. - Oczywiście, że Robert zostaje w Barcelonie - rzucił z uśmiechem Zahavi i wsiadł do taksówki.