Lionel Messi i jego fani na całym świecie w jednej chwili wstrzymali oddech. Argentyński gwiazdor w nocy z czwartku na piątek polskiego czasu zagrał dla Interu Miami w 1/8 finału Ligi Mistrzów strefy CONCACAF przeciwko ekipie Nashville SC. W pewnym momencie wynik zszedł na dalszy plan, gdy 36-latek po starciu z rywalem upadł na murawę i zwijał się z bólu.
Do sytuacji doszło w drugiej połowie. Messi podszedł do pressingu, by zablokować podanie Lukasa MacNaughtona. Kanadyjczyk zdążył zagrać piłkę do przodu, ale kompletnie stracił hamulce. Nie ostawił nogi, tylko z impetem wjechał w hamującego Argentyńczyka. Mocno wbił korki w jego łydkę. Wtedy noga Messiego dziwnie się wygięła i momentalnie gwiazdor zdołał odskoczyć. Padł na murawę i jeszcze długo się z niej nie podnosił.
Wejście wyglądało naprawdę brutalnie i dosłownie ułamki sekund dzieliły Argentyńczyka od poważnej kontuzji, co w jego wieku mogłoby nawet wiązać się z końcem sportowej kariery. Na szczęście nic poważnego się nie stało i aż cud, że piłkarz pozostał na murawie. Dziwić może także reakcja sędziego, który sytuacji w ogóle nie zauważył. Nie zainterweniował nawet VAR, w związku z czym MacNaughton nie obejrzał choćby żółtej kartki.
Mecz Interu Miami z Nashville zakończył się wynikiem 2:2. Najpierw dwie bramki dla rywali Messiego zdobył Jacob Shaffelburg. Później jeszcze przed ostrym faulem rewelacyjnym trafieniem odpowiedział Messi, a w doliczonym czasie remis uratował Luis Suarez. Rewanż odbędzie się 14 marca.