Legia go odstrzeliła. Dziś zachwyca w innej lidze

Przez piętnaście lat Lechia Gdańsk stanowiła stałą część ekstraklasowego krajobrazu. W poprzednim sezonie spadła jednak z najwyższej klasy rozgrywkowej. Trwające rozgrywki dają jednak nadzieję, że banicja potrwa zaledwie rok. Jednym z liderów drużyny jest piłkarz, na którym nie poznali się, chociażby w warszawskiej Legii - Maksym Chłań.

Lechia Gdańsk bardzo poważnie podeszła do tematu wzmocnień przed sezonem 2023/24. Klub wzmocnili między Luis Fernandez i Miłosz Kałahur. W ostatnim dniu okienka transferowego podpisano kontrakty z Tomasem Bobckiem i młodzieżowym reprezentantem Ukrainy Maksymem Chłaniem. 21-latek mógł wcześniej trafić do warszawskiej Legii. Dziś zachwyca w I lidze.

Zobacz wideo Probierz zaskoczy powołaniami?!

Został gwiazdą ligi. Nie chciała go Legia

- Nie było łatwo przekonać go, że Lechia to dla niego najlepszy wybór, ale gdy tylko przyjechał do Gdańska i zobaczył nasz stadion, wszelkie wątpliwości zniknęły - przyznawał prezes Lechii Paolo Urfer.

Warto jednak wiedzieć, że Chłań wcale nie musiał trafić do Gdańska. Na swoim celowniku miała go między innymi Legia Warszawa. Zawodnik w rozmowie z mediami zaznaczył, że do żadnych konkretów jednak nie doszło. Trenował tam, ale kontraktu nie dostał. - Czytałem dużo w mediach, że byłem na testach w Warcie i Legii. To jednak nie były testy, po prostu chwilowo trenowałem z tymi zespołami, bo byłem zawieszony w Żorii i nie mogłem tam trenować. Dostałem więc szansę, by uczestniczyć w zajęciach z tymi polskimi zespołami, za co dziękuję. Żadnych jednak konkretów nie było. Jeśli chodzi o Lechię to na pewno „kupili" mnie kibice, o których dużo dobrego słyszałem, a także rozmowa z prezesem Paolo Urferem. Kiedy dowiedziałem się, że Lechia się mną interesuje, od razu chciałem tutaj przybyć i jestem szczęśliwy - mówił portalowi lechia.net.

Choć Chłań ma dopiero 21 lat, to już wyrósł na jedną z czołowych postaci gdańskiej Lechii i całej ligi. Eksperci nie mają wątpliwości - bez jego postawy sytuacja Lechii mogłaby być gorsza.

- Czaruje na boiskach 1. ligi i jest liderem Lechii. Poza boiskiem pozostaje skromnym, pokornym chłopakiem. Imponuje mi nie tylko dojrzałością na boisku, ale też w życiu. Po meczu w Pruszkowie mówił, że ważniejsze niż bramki są wygrane drużyny - mówi dziennikarka Sport.pl Karolina Jaskulska.

- Jest w niebywałej formie. To jest materiał na świetnego piłkarza - dodaje Szymon Piórek z portalu Weszło!

- Maksym Chłań ponownie. Bawi się w tej lidze i zero zdziwienia - kwituje Tomasz Hatta.

Pomocnik, który swoją przygodę z piłką rozpoczynał w akademii Dynama Kijów, rozegrał osiem meczów na poziomie ukraińskiej Premier Lihi. W Lechii, z którą związał się umową do czerwca 2025 roku, jest jednym z liderów. W poniedziałkowym meczu z Resovią ponownie trafił do siatki, a gdańszczanie bez większych problemów rozbili rzeszowian 4:0.

Ukrainiec w 14 ligowych spotkaniach zdobył cztery gole i zanotował trzy asysty. Po 22 kolejkach Lechia zajmuje 2. miejsce w ligowej tabeli. Ustępuje tylko derbowemu rywalowi - Arce Gdynia, która wyprzedza ją o dwa punkty.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.