Żenujący wpis żony Alvesa. Przekroczyła wszelkie granice. Wylało się szambo

Były obrońca FC Barcelony, Dani Alves, został skazany na cztery i pół roku więzienia za napaść na tle seksualnym. Do tego będzie musiał zapłacić odszkodowanie w wysokości 150 tysięcy złotych dla ofiary. Ostatnio jego była żona, Joana Sanz, znalazła się w ogniu krytyki. Modelka w mediach społecznościowych opublikowała kontrowersyjną wiadomość. Internauci zarzucili jej brak wrażliwości na losy ofiary Alvesa.

Dani Alves od stycznia 2023 roku przebywa w katalońskim więzieniu Brians 2. Wtedy to został oskarżony o napaść na tle seksualnym. Do zdarzenia miało dojść 30 grudnia 2022 roku w jednym z klubów nocnych w Barcelonie. W trakcie śledztwa okazało się, że piłkarz nie tylko miał molestować kobietę, ale również uderzyć ją i zgwałcić. Piłkarz wielokrotnie zmieniał zeznania. Odwrócili się od niego kibice i najbliżsi, a zostali nieliczni.

Zobacz wideo Tajny plan Probierza. "Rozpuszczanie mgły, żeby namieszać w głowie przeciwnika"

Joana Sanz zeznawała w sądzie. "Kiedy przybył do domu, to odbił się od szafy i upadł na łóżko"

Rok po aresztowaniu Brazylijczyk usłyszał wyrok. Został skazany na cztery lata i sześć miesięcy pozbawienia wolności. Po odbyciu kary więzienia, przez kolejne pięć lat piłkarz będzie na zwolnieniu warunkowym. Sąd zasądził również o odszkodowaniu na rzecz ofiary w wysokości 150 tysięcy euro. Alves będzie musiał pokryć też koszty rozprawy. Hiszpańskie media informują, że były piłkarz odwoła się od wyroku.

Była żona Daniego Alvesa, Joana Sanz, początkowo broniła Brazylijczyka ws. jego rzekomej napaści na młodą kobietę. Później jednak zmieniła zeznania. Na sali sądowej wyznała, że Alves wrócił do domu pijany. - Kiedy przybył do domu, to odbił się od szafy i upadł na łóżko - zdradziła, cytowana przez "Mundo Deportivo".

Internauci zarzucają byłej żonie Alvesa brak wrażliwości na losy ofiary Brazylijczyka

Kilka dni temu modelka za pośrednictwem Threads opublikowała kontrowersyjną wiadomość, która nie umknęła uwadze internautów. "W tej chwili bardzo chciałbym, żeby ciągnęli mnie za włosy i przyszpilili do ściany. To odnowiłoby moją energię" - napisała Sanz, cytowana przez kataloński "Sport".

Jej wpis spotkał się ze zdecydowaną reakcją internautów. Użytkownicy zarzucili jej kompletny brak wrażliwości i obojętność na losy ofiary Alvesa. Co więcej, niektórzy z nich zauważyli podobieństwo między treścią jej postu a zeznaniami ofiary podczas procesu Brazylijczyka. "No cóż, masz szczęście, idź go odwiedzić w więzieniu. Twój mąż ma w tym doświadczenie", "Jesteś zgorzkniała", "Jaka ty jesteś nieszczęśliwa", "W wyroku za napaść na tle seksualnym pojawiają się podobne słowa. Powtarzasz wyrok sądu, kiedy tylko chcesz" - to tylko niektóre komentarze, które pojawiły się w odpowiedzi na wpis Sanz.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.