Skandal po meczu w ekstraklasie. Piłkarze nie wytrzymali. "Okradliście nas" [WIDEO]

Ostatnie dni nie są zbyt udane dla Widzewa Łódź. Najpierw w kontrowersyjnych okolicznościach poległ z Wisłą Kraków i odpadł z rywalizacji w Pucharze Polski, a w sobotę przegrał w lidze ze Śląskiem Wrocław 1:2. Po raz kolejny fatalne błędy popełnili sędziowie, którzy wpłynęli na losy spotkania. Kapitan zespołu Bartłomiej Pawłowski nie wytrzymał i zamieścił agresywny wpis w sieci. Dodatkowo głos postanowił zabrać również Rafał Gikiewicz.

Środowy mecz pomiędzy Wisłą Kraków a Widzewem Łódź odbił się szerokim echem w całej Polsce. Nie dość, że gospodarze zdobyli wyrównującą bramkę w 17. minucie doliczonego czasu gry, to nie powinna ona być uznana, ponieważ jeden z czynnie biorących udział w akcji zawodników (konkretnie Igor Łasicki) znajdował się na pozycji spalonej. Władze Widzewa złożyły protest do PZPN-u i zażądały powtórzenia spotkania.

Zobacz wideo Andrzej Wrona po wygranej w CEV Challenge Cup: Ta radość była stonowana

Kolejna burza po meczu Widzewa. Pawłowski i Gikiewicz nie gryźli się w język

Gdyby tego było mało, to ogromne kontrowersje wywołały również decyzje sędziowskie podjęte podczas sobotniego starcia pomiędzy Śląskiem Wrocław a właśnie Widzewem. Gospodarze objęli prowadzenie w 53. minucie, kiedy do siatki z rzutu karnego trafił Matias Nahuel. Hiszpan ewidentnie miał swój dzień, ponieważ 25 minut później po raz drugi trafił do siatki. Honorową bramkę dla gości zdobył za to w doliczonym czasie gry Imad Rondić.

Kapitan Widzewa Bartłomiej Pawłowski prześledził sytuacje bramkowe z tego spotkania i ma duże wątpliwości co do decyzji arbitrów. "Hej PZPN, znowu var za****ł? Oglądam powtórkę waszej linii spalonego oraz rzutu karnego i wygląda, że w trzy dni okradziono nas z Pucharu Polski i punktów we Wrocławiu. Na cholerę ten cały Var?" - napisał na Twitterze.

Nie minęło dużo czasu, a 31-latek zamieścił kolejny, dużo mocniejszy wpis. "Panowie okradliście nas z awansu w Pucharze Polski i z punktów w ekstraklasie. Macie dostęp do technologii i masę powtórek. Doradzają Wam w wozie Var, a na koniec i tak przypominają się sceny z Piłkarskiego Pokera dzięki Waszej pracy. Dość przymykania oka na Waszą nieudolność" - oznajmił, kierując słowa do sędziów Bartosza Frankowskiego oraz Damiana Kosa.

Zdenerwowania po końcowym gwizdku nie krył również bramkarz Rafał Gikiewicz. - Przegraliśmy, zrobiłem błąd przy tym karnym. Ten kontakt był taki minimalny, ale gwizdnął, nie chcę dyskutować - przekazał w pomeczowym wywiadzie. Dodatkowo nawiązał do pucharowego starcia z Wisłą. - Jak bramkarz robi błąd, to od razu przegrywasz. Ale jak sędziowie się mylą, to się nic nie dzieje. Nie może być tak, że przegrywasz mecz przez błąd i ten, który go popełnił, nie ponosi konsekwencji - stwierdził.

Na koniec postanowił zwrócić się do władz ligi. - Po pucharze powinniśmy grać w niedzielę, a gramy w sobotę. Ci, którzy robią kalendarz, powinni się nad tym zastanowić, bo grając 140 minut, mamy dwa dni na regenerację. Chcemy grać w piłkę, to myślmy o wszystkich drużynach, a nie tylko o paru - podsumował.

Po 23. kolejkach ekstraklasy Widzew zajmuje dziewiąte miejsce w tabeli z dorobkiem 28 punktów. Liderem jest Śląsk (45 pkt), który wyprzedza Jagiellonię (42 pkt) oraz Pogoń Szczecin (40 pkt). Najbliższe spotkanie piłkarze Daniela Myśliwca rozegrają w niedzielę 10 marca, kiedy zmierzą się u siebie z Legią Warszawa.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.