Jakub Wawrzyniak przez wiele lat grał na wysokim poziomie w Legii Warszawa, Panathinaikosie, Lechii Gdańsk czy reprezentacji Polski. Cieniem na jego karierze kładzie się afera dopingowa z czasów występów w Grecji. W kwietniu 2009 r. w jego organizmie wykryto zabronione substancje. Decyzją Trybunału Arbitrażowego ds. Sportu w Lozannie dziewięć miesięcy później wrócił do gry, lecz nie dawano mu zapomnieć o dawnych problemach.
W programie "Mój pierwszy raz" na Kanale Sportowym Wawrzyniak został zapytany o to, kiedy czuł się niesprawiedliwie potraktowany przez kibiców. W odpowiedzi wskazał właśnie tamten okres. Przekonywał, że on sam zrobił, co mógł, aby uniknąć dopingowej wpadki.
- Miałem duży problem, aby całą tę sytuację emocjonalnie opanować, ponieważ zawsze grałem fair i nie chciałem nikogo oszukiwać. Zrobiłem wszystko, aby nigdy nie mieć problemów z dopingiem. Konsultowałem to z lekarzami i osobami odpowiedzialnymi za odżywki w klubie. Wszyscy dali mi zielone światło. W międzyczasie przepisy się zmieniły - wyjaśnił. I dodał: - W sytuacji, gdy byłem totalnie sam, jeszcze kibice się ode mnie odwrócili. Krytykowano mnie, to było po prostu przykre.
Tamta sytuacja długo siedziała w piłkarzu, który stał się inną osobą. Ale z perspektywy czasu nie uważa, jakoby była to zmiana na lepsze. - Stałem się człowiekiem mało wyrozumiałym, czasem gruboskórnym. Skoro mnie coś takiego doświadczyło, to każdy musi sobie z czymś poradzić. A tak w życiu nie jest. Czasem warto powiedzieć głośno, że ma się z czymś problem - przyznał. Żałuje, że przez jego zachowanie czasem cierpiały osoby, "których nigdy nie powinno to dotknąć".
Wawrzyniak w końcu uporał się z problemami, a w kolejnych latach dalej prezentował wysoki poziom. Z Legią Warszawa zdobył dwa tytuły mistrzowskie, cztery krajowe puchary oraz jeden Superpuchar Polski. W reprezentacji zagrał 49 razy, pojechał na mistrzostwa Europy w 2008, 2012 oraz 2016 roku.