Nie przemyślał tego lotu. "Rosyjskie serce" aresztowane. To już koniec bezkarności?

Quincy Promes ma dwa sądowe wyroki, na podstawie których powinien trafić do więzienia na kilka lat. Holender unika jednak odbycia kary, przebywając w Rosji i grając dla Spartaka Moskwa. Rosja i Holandia nie mają ze sobą umowy ekstradycyjnej. Wszystko może się zmienić ze względu na zatrzymanie gwiazdy Spartaka w Dubaju, bo Zjednoczone Emiraty Arabskie mają taką umowę z Holandią.

Quincy Promes wykazuje bardzo duże przywiązanie do Rosji, co w świetle agresji na Ukrainę i napiętej sytuacji międzynarodowej wydaje się co najmniej kontrowersyjne. W Rosji jest bohaterem, gwiazdą Spartaka. Nazywają go "rosyjskim sercem", zabiegał o rosyjskie obywatelstwo. Ma wyroki za udział w przemycie narkotyków i za zranienie swojego kuzyna nożem.

Zobacz wideo Tajny plan Probierza. "Rozpuszczanie mgły, żeby namieszać w głowie przeciwnika"

"Rosyjskie serce" aresztowane

Quincy Promes jest jedną z największych gwiazd ligi rosyjskiej. W tym sezonie zagrał w 21 meczach dla Spartaka Moskwa, strzelił osiem goli i zaliczył osiem asyst. Dla rosyjskich kibiców jest wystarczająco wielkim bohaterem, by zrobić o nim serial "Quincy: Living like a baller".

Jednak na świecie więcej się mówi o jego przestępstwach niż występach na boisku. Na Holendrze ciążą dwa wyroki. Pierwszy, sprzed kilku miesięcy, na mocy którego został skazany na 1,5 roku więzienia za dźgnięcie kuzyna nożem. Niedawno zapadł drugi wyrok. Promesowi wymierzono karę kolejnych sześciu lat pozbawienia wolności za udział w zorganizowanej grupie przestępczej, która była odpowiedzialna za przemyt aż 1,4 tony kokainy do portu w Antwerpii o łącznej wartości 75 mln euro.

Jednak piłkarz Spartaka nic sobie nie robi z wyroków. Nie stawiał się na rozprawach sądowych, odmawiał zeznań, nawet zdalnie. Prokuratura zwracała uwagę, że Promes "w Rosji czuje się bezkarny". Nie zamierzał wyjeżdżać z kraju, który napadł na Ukrainę. Służby nie mogły go sprowadzić z Rosji, ponieważ Holandia nie ma umowy o ekstradycję z Rosjanami.

Wygląda na to, że to koniec życia Holendra na wolności. Zagraniczne media informują o zatrzymaniu piłkarza w Dubaju w czwartek po południu na tamtejszym lotnisku. Przez to nie mógł wrócić z pozostałymi zawodnikami Spartaka do Moskwy ze zgrupowania.

Zdaniem rosyjskich mediów zatrzymanie Promesa w Dubaju nie ma nic wspólnego z wyrokami za zranienie nożem i przemyt narkotyków, ale "De Telegraaf" zwraca uwagę, że to próba manipulacji z ich strony.

Gazeta podaje, że holenderskie służby jeszcze nie kontaktowały się z odpowiednikami w Zjednoczonych Emiratach Arabskich, ponieważ nie znają szczegółów i powodów zatrzymania. Holandia ma umowę ekstradycyjną z Emiratczykami i może wnieść o wydanie Promesa w celu osadzenia go w zakładzie karnym.

Quincy Promes ma ważny kontrakt ze Spartakiem Moskwa do końca czerwca 2025 r. Transfermarkt wycenia go na sześć milionów euro.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.