Podejrzane dyplomy Lewandowskiego i innych polskich piłkarzy. Boniek reaguje

Pod koniec lipca 2021 roku gdańska prokuratura przeprowadziła śledztwo w sprawie handlu podrabianymi dyplomami studiów, a główny podejrzany Zbigniew D., który miał rzekomo "pomóc" m.in. Robertowi Lewandowskiemu, przyznał się wówczas do winy. Niespełna trzy lata później Onet poinformował, że podejrzany trafił wreszcie do aresztu. "Ma 'tylko' cztery zarzuty" - napisano. Błyskawicznie na tę nowinę wymownie zareagował Zbigniew Boniek.

Podczas kariery piłkarskiej trudno znaleźć czas na naukę. Mimo to wielu zawodników m.in. Giorgio Chiellini, który ukończył studia magisterskie na wydziale ekonomii i handlu, może pochwalić się wyższym wykształceniem. Do tego grona należą również Arkadiusz Milik, Jacek Góralski czy Robert Lewandowski. Jak się okazuje, polscy piłkarze mogą niebawem mieć spory problem.

Zobacz wideo Ruszają lekkoatletyczne HMŚ. Prezes PZLA, Henryk Olszewski, wymienił nazwiska polskich zawodników z szansami

Boniek reaguje na sprawę dyplomowych oszustw. "Wstyd"

Pod koniec lipca 2021 roku gdańska prokuratura przeprowadziła śledztwo w sprawie handlu podrabianymi dyplomami studiów, a główny podejrzany Zbigniew D. przyznał się wówczas do winy. Nie tak dawno Onet poinformował za to, że do aresztu trafił rektor uczelni Collegium Humanum Paweł Cz. 

Gdyby tego było mało, to w czwartek portal podał, że skazany został też właśnie Zbigniew D. "On ma 'tylko' cztery zarzuty" - napisano. Mianowicie jest oskarżony o działanie w zorganizowanej grupie przestępczej oraz "przyjmowanie wspólnie i w porozumieniu z innymi osobami korzyści majątkowych w zamian za zachowania stanowiące naruszenie przepisów prawa". Czyli za wystawienia fikcyjnych zaświadczeń o ukończeniu studiów dyplomowych.

Bardzo szybko na tę wiadomość zareagował dziennikarz Cezary Kowalski. "Gdyby nie wpadka, nasi napastnicy szliby już na profesorów" - przekazał. Niedługo później wymowny komentarz zamieścił również były prezes PZPN Zbigniew Boniek. "Co za wstyd" - podsumował.

Afera z podejrzanymi dyplomami. Lewandowski ma duży problem

Choć dyplomy otrzymywali zarówno urzędnicy, jak i politycy, to największą uwagę przykuli zdecydowanie piłkarze. Podczas przeszukiwań u Zbigniewa D. trafiono na korespondencję z Anną Lewandowską. Miała ona dotyczyć dyplomu magistra przygotowanego wcześniej dla jej męża Roberta z pieczątką Uczelni Nauk Społecznych i podpisany przez żonę Zbigniewa D. (ówczesną rektorkę).

Kapitan reprezentacji Polski świadczył zdobycie tytułu magistra pedagogiki o specjalności: "Przedsiębiorczość i zarządzanie w usługach społecznych i edukacyjnych". Bronić miał go jednak w tajemnicy, dokładnie 24 marca 2018 roku, akurat podczas zgrupowania kadry. Trzy miesiące później na Stadionie Narodowym w Warszawie Lewandowska miała rzekomo odebrać od Zbigniewa D. "teczkę". Dodatkowo podejrzany proponował małżonkom uzyskanie dyplomów MBA, szybko i bez nauki.

Przeszukanie pomogło również odnaleźć korespondencję Zbigniewa D. z Jackiem Góralskim, który za dyplom licencjata zapłacił rzekomo 10 tys. zł. Miał obronić tytuł 8 października 2017, czyli wtedy, kiedy Polska pokonała u siebie Czarnogórę 4:2, a sam zainteresowany siedział na ławce rezerwowych. Piłkarz miał otrzymać piątkę na obronie licencjatu na kierunku "Teologia adwentystyczna", specjalność "Promocja zdrowia z elementami zdrowia publicznego", a pieniądze przelać na konto jednego z synów podejrzanego.

Dodatkowo w mieszkaniu naukowca znaleziono wówczas zdjęcia dyplomów maturalnych Arkadiusza Milika i jego brata, a w przeszłości dyrektora akademii Górnika Zabrze Łukasza. Działacz pierwotnie uważał, że nie zna Zbigniewa D., ale później przyznał, że wie, kim on jest.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.