Santos nie odpuścił byłemu zawodnikowi Legii. Musiał się podporządkować

Ernest Muci na początku lutego odszedł z Legii Warszawa do Besiktasu Stambuł za 10 milionów euro. W nowym klubie na Albańczyka czekał świetnie znany polskim kibicom trener - Fernando Santos. Już od samego początku współpracy Portugalczyk miał jednak zastrzeżenia wobec nowego napastnika, który musiał spełnić prośbę szkoleniowca.

9 lutego Ernest Muci odszedł z Legii Warszawa do Besiktasu Stambuł za 10 milionów euro, czyli ponad 40 milionów złotych. Albańczyk był jedną z największych gwiazd ekstraklasy i świetnie spisywał się w Lidze Konferencji Europy, więc transfer do znanego klubu nie mógł dziwić. Okazuje się jednak, że Albańczyk w Turcji spotkał już małą przeszkodę w postaci prośby od Fernando Santosa. 

Zobacz wideo Reprezentant Polski zmienił klub i ma problem

Ernest Muci odszedł z Legii i musiał spełnić prośbę Fernando Santosa. Wyjścia nie było

Już trzy dni po transferze Ernest Muci wskoczył do pierwszego składu Besiktasu. Trener Fernando Santos nie miał wiele czasu na oglądanie zawodnika, a do takiej decyzji zmusiła go plaga kontuzji w zespole. Albańczyk utrzymał jednak miejsce w pierwszym składzie i łącznie ma na koncie już trzy występy i bramkę przeciwko Istanbulsporowi (2:0). 

Nie oznacza to jednak, że Santos od pierwszych dni jest zachwycony nowym napastnikiem. Turecka gazeta "Sozcu" informuje, że były selekcjoner reprezentacji Polski miał nawet poważne zastrzeżenia. Już na samym początku współpracy miał zarzucić Muciemu, że ten ma problemy fizycznie. Trener poprosił więc zawodnika, by popracował nad budową mięśni w górnych partiach ciała. 

Albańczyk nie protestował i potraktował poważnie prośbę Santosa. Według źródła napastnik od razu zatrudnił nawet trenera personalnego, by ten pomógł mu odpowiednio zadbać o mięśnie i być przygotowanym na sto procent. Były selekcjoner reprezentacji Polski powinien więc być zadowolony. 

Ernest Muci nie stracił miejsca w składzie Besiktasu również w meczu 1/4 finału Pucharu Turcji w środę 28 lutego. Albańczyk wybiegł na boisko od pierwszej minuty przeciwko Konyasporowi. Fernando Santos konsekwentnie wystawia go jednak na lewym skrzydle, a nie na środku ataku. 

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.