Tak źle w Rakowie nie było od lat. Sceny po meczu

Dawid Szymczak
Raków Częstochowa
screen Polsat Sport

Od lat Raków Częstochowa wspinał się coraz wyżej i wyżej. Teraz pierwszy raz spada. Wiosną wygrał tylko jeden z trzech ligowych meczów, a z Pucharu Polski odpadł po porażce 0:3 z Piastem Gliwice. Reakcja na ten kryzys będzie o tyle ciekawa, że na razie Raków w kryzysy nie wpadał.

Pozmieniało się. Dotychczas, gdy piłkarze Rakowa Częstochowa podchodzili pod sektor najbardziej zagorzałych kibiców, były wspólne śpiewy, uśmiechy i podziękowania. Po porażce z Piastem Gliwice nastrój pod płotem był zupełnie inny - kibice pragnęli wyjaśnień, chcieli powiedzieć co swoje. Z nerwami, frustracją, ale bez agresji, która zwykle towarzyszy takim spotkaniom. Bez oddawania koszulek. Raczej z chęcią zrozumienia sytuacji i zmotywowania piłkarzy do lepszej gry.

Zobacz wideo Tym wielkim transferem Raków zaprzeczył swoim ideałom. Niewypał

Raków Częstochowa zawodzi od tygodni. Ale porażka z Piastem Gliwice boli najbardziej

Już końcówka roku nie była udana - odpadnięcie z Ligi Europy w słabym stylu, porażka 2:4 z Jagiellonią i  przepchnięty mecz w Pucharze Polski z Cracovią. Nie brakowało jednak okoliczności łagodzących: Raków trapiły kontuzje, od lata miał niezwykle napięty grafik, brakowało czasu na trening, więc i zespół wydawał się stać w miejscu. Piłkarze kupieni latem nie odgrywali pierwszoplanowych ról. Zimą Dawid Szwarga wreszcie miał mieć czas, by spokojnie popracować z zespołem i doczekać się nowego napastnika. Nie wyszło - napastnika nie ma, pożądanych efektów treningu również. Po wznowieniu sezonu Raków przegrał 1:2 z Wartą Poznań, wygrał 3:1 ligowy mecz z Piastem i bezbramkowo zremisował ze Stalą Mielec. Żaden z tych meczów nie był w wykonaniu Rakowa dobry.

Z Wartą? Słaba gra i zasłużona porażka. Z Piastem? Udany był tylko ostatni kwadrans i doliczone minuty. Wcześniej Raków grał równie słabo jak z Wartą Poznań i przegrywał 0:1. Zerwał się dopiero w końcówce, po zmianach. Dał radę - można go było chwalić za reakcję, ale i niepokój o to, jak wyglądała gra przez większość meczu, był uzasadniony. Ze Stalą? Tam też Raków był ślamazarny i przewidywalny. Scenariusz przypominał ten z poprzednich meczów. Zespół Dawida Szwargi miał piłkę i duży problem, co z nią zrobić.

Raków zawodził od dłuższego czasu - wygrał zaledwie cztery z trzynastu ostatnich meczów, ale jego główni rywale w tym czasie też tracili punkty, więc walka o mistrzostwo pozostawała i pozostaje realna. Aż nadeszła porażka 0:3 z Piastem - najniższa z możliwych i najbardziej bolesna, bo eliminująca z walki o Puchar Polski i odcinająca jedną z dróg awansu do europejskich pucharów. Piast oddał 16 strzałów na bramkę, a Raków 9. W strzałach celnych było 9 do 1. W rzutach rożnych 8 do 3. Piast dominował absolutnie, zawczasu odczytywał plany rywali, a sam punktował ich po kontratakach i stałych fragmentach gry. Miał mnóstwo miejsca na skrzydłach, więcej energii w środku pola. Ale przede wszystkim jego piłkarze byli też bardziej zdecydowani w kluczowych sytuacjach. Dowodem gol Jakuba Czerwińskiego na 2:0. Trener Aleksandar Vuković trafił też ze zmianą Jorge Felixa - Hiszpan strzelił gola na 3:0 już niecałe dwie minuty po wejściu na boisko.

Puchar Polski streszcza najnowszą historię Rakowa Częstochowa. W klubie zwołali pilne spotkanie

To pierwsza porażka Rakowa w Pucharze Polski w podstawowym czasie gry od 10 kwietnia 2019 roku i półfinału z Lechią Gdańsk. Później, jeśli zespół Marka Papszuna przegrywał z Cracovią i Legią Warszawa, to odpowiednio w dogrywce i po rzutach karnych.

Żadne rozgrywki lepiej nie streszczają zresztą najnowszej historii Rakowa. To w Pucharze Polski jeszcze przed awansem do ekstraklasy przedstawił się kibicom w całym kraju, gdy dotarł aż do półfinału. To na tym polu odniósł pierwsze duże sukcesy (triumfy w 2021 i 2022 r.) i potwierdził, że nie pojawił się w czołówce tylko na chwilę. I to tutaj, w 2023 r., pierwszy raz tak boleśnie dały o sobie znać problemy z atakiem pozycyjnym, gdy Legia, grająca niemal przez cały mecz w dziesiątkę, skutecznie się broniła. Wreszcie to w Pucharze Polski, po latach sukcesów, Raków ewidentnie zakopał się w dołku.   

Straty w lidze - 6 punktów do pierwszej Jagiellonii Białystok i 4 do trzeciego w tabeli Lecha Poznań przy jednym meczu rozegranym mniej od tych zespołów - wydają się proste do odrobienia. Już w sobotę Raków zagra z Lechem i może wyprostować sytuację. Rzecz w tym, że przy takiej grze trudno oczekiwać zwycięstwa. Znamienny jest też fakt, że w analogicznym momencie poprzedniego sezonu Raków miał 13 punktów więcej niż obecnie. 

- Niestety, staliśmy się ligowym średniakiem. Nie ma sensu się oszukiwać, to nasz najpoważniejszy kryzys od 2016 r. Zebrałem wtedy trochę doświadczeń. Spróbujemy tą sytuacją zarządzić - napisał po meczu z Piastem właściciel Michał Świerczewski.

Część kibiców pod zamieszczonym przez niego postem domaga się zmiany trenera. W ostatnich dniach "Weszło" informowało, że w przypadku porażki pozycja Dawida Szwargi będzie niepewna. Trudno jednak przewidzieć, jak zachowa się Świerczewski, bo w ostatnich latach nie musiał mierzyć się z podobnym wyzwaniem. Dopóki miał na ławce Marka Papszuna nawet nie zastanawiał się nad zwolnieniem. Z jego pracy był tak zadowolony, że gdy Papszun latem zdecydował się odejść, postanowił powierzyć drużynę najzdolniejszemu z jego asystentów. Władze Rakowa argumentowały wówczas, że z ich perspektywy była to próba minimalizowania ryzyka i chęć zamienienia rewolucji w ewolucję. Co postanowią teraz? "WP Sportowe Fakty" podały, że o godz. 21.30 ma odbyć się pilne spotkanie właściciela i zarządu klubu z piłkarzami. Stawić mają się wszyscy, łącznie z zawodnikami kontuzjowanymi. Jedno jest pewne - tak gęstej atmosfery nie było w Rakowie od lat.

Artykuły Powiązane

Wczytywanie kolejnego artykułu...