Grzegorz Krychowiak o sobie przypomniał. Dramatyczna sytuacja klubu [WIDEO]

Wielu polskim kibicom Grzegorz Krychowiak mógł ostatnio zniknąć z radarów. W poprzednim roku zakończył karierę reprezentacyjną, a licznik jego występów zatrzymał się na 100. Doświadczony pomocnik ciągle gra w piłkę. W niedzielnym meczu Saudi Pro League, w którym padło aż pięć goli, 34-latek przypomniał o sobie. Wpisał się na listę strzelców.

Grzegorz Krychowiak to 100-krotny reprezentant Polski, który w poprzednim roku poinformował o zakończeniu reprezentacyjnej kariery. Postanowił skoncentrować się na grze w klubie. Od 2022 roku występuje w Arabii Saudyjskiej, a obecnie broni barw Abha Club.

Zobacz wideo Probierz odpowiada na głośne słowa Lewandowskiego

Krychowiak przypomniał o sobie. Jego gol nie pomógł

W niedzielę Krychowiak wpisał się na listę strzelców w meczu 21. kolejki saudyjskiej ekstraklasy, w którym jego klub podejmował Al-Fayha. W 29. minucie meczu pewnym strzałem wykorzystał rzut karny i otworzył wynik spotkania. 

Jak się jednak później okazało było to trafienie, które w ostatecznym rozrachunku na niewiele się zdało. Kibice zgromadzeni na stadionie zobaczyli jeszcze cztery gole - problem w tym, że trzy z nich zdobyli rywale klubu Polaka. Ostatecznie Al-Fayha pokonała Abhę Club 3:2.

To o tyle zaskakujący rezultat, że gospodarze od czwartej minuty grali w osłabieniu. Czerwoną kartką ukarany został Hussein Al-Shuwaish. Krychowiak, który poza zdobyciem gola otrzymał żółtą kartkę, w przerwie został zmieniony. Zastąpił go Saad Bguir.

Abha Club czeka na zwycięstwo od 4 listopada ubiegłego roku. Wówczas pokonała Al-Akhdoud 3:2. Wynik meczu, tak jak w niedzielę, otworzył polski pomocnik. 34-latek w trwającym sezonie wystąpił w 20 ligowych meczach, w których czterokrotnie trafiał do siatki i notował jedną asystę. Sytuacja jego klubu jest jednak nie do pozazdroszczenia. Abha zajmuje 17. miejsce w ligowej tabeli. Do bezpiecznej 15. pozycji traci pięć punktów. Kolejny mecz drużyna Krychowiaka zagra 1 marca. Podejmie Al-Ta'ee.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.