Reprezentant Polski zadebiutował w nowym klubie. Nie tego się spodziewał [WIDEO]

Bartosz Slisz w połowie stycznia opuścił Legię Warszawa i za nieco ponad trzy miliony euro przeniósł do Atlanty United. Reprezentant Polski na debiut w MLS czekał ponad miesiąc, ale już w pierwszym meczu nowego sezonu wyszedł w podstawowym składzie. Niestety sam nic wielkiego nie pokazał, a jego drużyna przegrała z Columbus Crew 0:1.

Bartosz Slisz był jednym z największych polskich bohaterów zimowego okienka transferowego. Już od dawna mówiło się, że nie zamierzał przedłużać umowy z Legią Warszawa, dlatego klub musiał go sprzedać. W przeciwnym razie latem odszedłby zupełnie za darmo. Ostatecznie najlepszą propozycję złożyła Atlanta United, która wyłożyła ok. 3,2 mln euro. 24-latek w końcu zadebiutował w oficjalnym meczu na amerykańskiej ziemi i nie był to debiut szczególnie udany.

Zobacz wideo Brzęczek nie krył wzruszenia. "Było wiele trudnych momentów, Kuba to udźwignął"

Slisz z debiutem w MLS. Bezbarwny występ i mnóstwo strat

Pomocnik z Rybnika rozegrał pełne 90 minut w spotkaniu z Columbus Crew. W tym czasie raczej się nie wyróżnił. Według statystyk z portalu Sofa Score wymienił 57 podań, w tym 46 celnych, co daje skuteczność na poziomie 81 proc. Dwa razy strzelił obok bramki, wygrał jeden z sześciu pojedynków o piłkę, raz faulował i zaliczył aż 16 strat. Cały występ serwis ocenił na 6,8, co było jedną ze słabszych not w drużynie.

W samym meczu zdecydowanie dominowała ekipa gospodarzy z Columbus. Już w 11. minucie dogodną okazję na strzelenie gola zmarnował Jacen Russell-Rowe. Dostał rewelacyjne dośrodkowanie po ziemi, ale trafił tuż obok słupka. Kwadrans później zespół dopiął swego. Po szybkiej akcji skrzydłem Diego Rossi zagrał wzdłuż linii bramkowej, piłka minęła bramkarza i wpadła wprost pod nogi Cucho Hernandeza. Kolumbijczyk miał mnóstwo miejsca i skrzętnie to wykorzystał, otwierając wynik na 1:0. Przed przerwą jeszcze jedną doskonałą szansę miał Russell-Rowe, ale tym razem z bliskiej odległości huknął w spojenie słupka z poprzeczką.

 

Dopiero w drugiej połowie pierwszy groźny strzał ze strony Atlanty United oddał znany z występów Górniku Zabrze Georgios Giakoumakis, ale również chybił. Chwilę później Stian Gregersen faulował w polu karnym Mohameda Farsiego i Columbus miało rzut karny. Drużynę Slisza uratował jednak bramkarz Brad Guzan. Wynik 1:0 utrzymał się do samego końca. Na kolejny mecz polski pomocnik będzie musiał czekać do 10 marca. Wówczas Atlanta United podejmie u siebie drużynę New England Revolution.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.