Rosjanie przekroczyli granicę bezczelności. Polak padł ofiarą propagandy

- W Rosji ukazał się wywiad ze mną, którego w ogóle nie udzieliłem - ujawnił w programie "Dwa fotele" były reprezentant Polski, Wojciech Kowalewski. Bramkarz m.in. rosyjskiego Spartaka Moskwa opowiedział, jak tamtejsze media próbowały go wykorzystać do siania propagandy, również po inwazji na Ukrainę. Skala manipulacji przeraża.

Wojciech Kowalewski w przeszłości był jednym z czołowych polskich bramkarzy. W reprezentacji naszego kraju zagrał 11 razy. Sporą część kariery spędził w Rosji i Ukrainie, będąc zawodnikiem Spartaka Moskwa czy Szachtara Donieck. Ostatnio pojawił się w programie "Dwa fotele" na kanale Meczyki, w którym poruszono również temat toczącej się już od dwóch lat wojny między tymi państwami.

Zobacz wideo Brzęczek nie krył wzruszenia. "Było wiele trudnych momentów, Kuba to udźwignął"

Kowalewski wystąpił w rosyjskiej telewizji. Nagle przeżył szok. "To mnie zastanowiło"

Zaraz po inwazji Rosja została zawieszona w strukturach FIFA i UEFA. Z tego powodu nie doszedł do skutku mecz Polska - Rosja w ramach barażów do mistrzostw świata w Katarze. Okazuje się, że Kowalewskiego chciała wykorzystać wówczas rosyjska propaganda. - Ja byłem bardzo mocno "atakowany". Dużo telefonów dostawałem od dziennikarzy rosyjskich, zwłaszcza w tym początkowym okresie. Wtedy była poruszana jeszcze kwestia wykluczenia reprezentacji Rosji. Do tego momentu uczestniczyłem w programach, bardzo często były to łączenia na żywo - wyznał.

Były bramkarz nie chciał już jednak udzielać się w rosyjskich mediach i miał ku temu powody. Podczas komentowania meczu Legii ze Spartakiem Moskwa w Lidze Europy padł z ich strony ofiarą pewnego podstępu. - Byłem wtedy na wizji, widziałem studio, kończył się temat, na który się wypowiadałem i było przejście do następnego. Co mnie zaskoczyło, następnym tematem była sytuacja na granicy polsko-białoruskiej. I ja nie znałem kontekstu, nie widziałem tych ekspertów, bo nagle studio się skończyło i to mnie zastanowiło - opowiedział.

 

W Rosji opublikowali wywiad z Kowalewskim, którego nie było. "Potwierdziły się moje obawy"

Jak przyznał, później rozmawiał już tylko z jedną osobą z Rosji, do której miał zaufanie. - Od tej osoby dowiedziałem się, że ukazał się wywiad ze mną w Rosji, którego w ogóle nie udzieliłem i potwierdziły się moje obawy, że moja wypowiedź może być użyta w różnych kontekstach. Dostałem link do tego wywiadu, ale był on już nieaktywny. Dostawałem też sygnały od ludzi z otoczenia klubu, którzy mnie znają i od razu wiedzieli, że to nie moja wypowiedź, ale oczywiście nie było możliwości autoryzacji czy wyciągnięcia konsekwencji - zaznaczył.

Na koniec Kowalewski zdradził, że w social mediach ostał mnóstwo negatywnych komentarzy ze strony rosyjskich kibiców, ale się tym nie przejmuje. Decyzję o odcięciu się od rosyjskich mediów i niewypowiadaniu się o konflikcie uznaje zaś za słuszną.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.