Borek zaskoczył. Powiedział, co myśli o planie Stanowskiego. "Chce utrwalić kościół"

- Krzysiek jest performerem, który na bazie takich wyborów chce utrwalić swój kościół - tak zapowiadany start w wyborach prezydenckich Krzysztofa Stanowskiego komentował na antenie Radia Zet Mateusz Borek. Słynny komentator pozostawał mocno skonfliktowany z byłym wspólnikiem, który odszedł z Kanału Sportowego.

W ostatnich miesiącach byliśmy świadkami medialnego konfliktu pomiędzy Mateuszem Borkiem a Krzysztofem Stanowskim. Wszystko zaczęło się, odkąd Stanowski postanowił odejść i stworzyć własny projekt (Kanał Zero). Panowie publicznie rzucali względem siebie oskarżenia o niszczenie kanału. Komentator wygłosił mocną przemowę podczas live'a spod Hotelu Arłamów, na co Stanowski przygotował obszerny filmik z ripostą. Echo tego konfliktu przewijało się w ostatnim wywiadzie Borka dla Radia Zet.

Zobacz wideo Wychodzili z filmu "Kuba" i płakali. Prawdziwe życie. "Na tym nam zależało"

Borek mocno o Kanale Sportowym. "Nie powinienem pić tzw. barszczyku"

Komentator zdradził, że w pewnym momencie Kanał Sportowy stał się małą, dobrze prosperującą korporacją, w której wydatki potrafiły wynieść ok. miliona złotych miesięcznie. Ostatnio jego popularność drastycznie zmalała. Nie zabrakło gorzkich słów ze strony Mateusza Borka na temat zachowania niektórych osób. - Każdemu się dobrze żyło. Ktoś do nas przyszedł do Kanału, który był na fali, powiedział trzy słowa, wystawił rachunek, Kanał Sportowy budował jego nazwisko, nie miał żadnych zobowiązań. Na samym końcu jak się dzieje coś trochę gorzej, to ktoś ucieka, bo może się kończy moda, bo coś się zmienia. Zamyka format i na bazie wypromowanej twarzy szuka nowego miejsca pracy - powiedział. Nie wymienił jednak nazwiska. 

Przyznał jednak, że on sam również popełnił kilka błędów. - Na przykład nigdy nie powinienem pić tzw. barszczyku na antenie. Wydawało mi się w pewnym momencie, że to jest fajne, śmieszne, że będę bardziej jak oni, moi odbiorcy, którzy sobie siedzą przed komputerem czy telewizorem i spędzają miły wieczór. Niektórym się to podobało, a wielu tylko na to czekało, by to wykorzystać przeciwko mnie i nie ukrywam, że gdybym mógł cofnąć czas, to tego bym już dzisiaj nie zrobił - bił się w pierś. Dodał także, że nigdy nie powtórzyłby sytuacji z Arłamowa, kiedy to wygłosił przemowę po odejściu Krzysztofa Stanowskiego. 

Borek skomentował start Stanowskiego w wyborach. "To nie wynika z misyjności"

Temat Stanowskiego został poruszony wprost przy okazji pytania o zapowiadany start dziennikarza w wyborach prezydenckich w 2025 r. - Krzysiek jest performerem, który na bazie takich wyborów chce utrwalić swój kościół, który ma w internecie zbudowany, chce, żeby go poznała jeszcze większa liczba Polaków. Chciałby pokazać ten mechanizm wokół wyborów prezydenckich, to co się dzieje za kulisami. To nie wynika z jego misyjności, tylko z tego względu biznesowego, że to ludzi będzie interesować i będzie się dobrze klikać - skomentował Borek.

 

Zdaniem Borka Stanowski tak naprawdę nie chce zostać prezydentem. Zaryzykował tezę, że może być też "gra na generała" Rajmuda Andrzejczaka, który występuje w Kanale Zero, a też wymieniany jest w gronie potencjalnych przyszłych kandydatów.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.