Sensacyjny zwrot akcji ws. króla strzelców mundialu. "Przeprosił"

W ostatnich dniach wiele mówiło się o możliwym odejściu Jamesa Rodrigueza z Sao Paulo. Miał on naciskać na transfer i wymuszać na władzach klubu rozwiązanie kontraktu. Podjął też stanowcze działania, które nie przypadły do gustu działaczom. Ostatecznie do transferu nie doszło, a jego przyszłość w Brazylii stanęła pod znakiem zapytania. Okazuje się, że mimo wszystko Kolumbijczyk pozostanie w ekipie, o czym przesądził jeden gest.

Jeszcze kilka lat temu James Rodriguez miał świat u swych stóp. Znakomicie zaprezentował się na mistrzostwach świata w Brazylii w 2014 roku i został królem strzelców. Dzięki temu zwrócił na siebie uwagę europejskich gigantów. Najpierw trafił do Realu Madryt, a następnie do Bayernu Monachium. Później jego kariera znacząco wyhamowała, a on sam zaczął tułać się po słabszych ligach. Obecnie gra dla Sao Paulo, choć kilka dni temu spekulowano, że Kolumbijczyk może wrócić do Europy.

Zobacz wideo Brzęczek nie krył wzruszenia. "Było wiele trudnych momentów, Kuba to udźwignął"

James Rodriguez zostaje w Brazylii. Musiał przeprosić pracodawcę

Jak donosiły media, zainteresowanie Rodriguezem wyraził turecki Beskitas. Następnie informowano, że na czele wyścigu o piłkarza znalazł się Trabzonspor. Do żadnego transferu ostatecznie nie doszło, choć Kolumbijczyk bardzo tego chciał. Tak bardzo, że był nieposłuszny władzom Sao Paulo.

Odmówił wyjazdu na spotkanie w ramach Superpucharu Brazylii. Choć nie znalazł się w kadrze meczowej, to działaczom zależało, by zasiadł na trybunach, ale ten zlekceważył ich prośbę. W związku z tym krążyły plotki, że klub też chce rozwiązać kontrakt i to z winy zawodnika.

Ostatecznie nie doszło do podjęcia żadnych radykalnych kroków, o czym poinformował Mauricy Ramalho. Działacz ujawnił, że po wszystkim Rodriguez wyraził skruchę i nadal chce występować w barwach brazylijskiej drużyny.

- Przeprosił i zadeklarował, że zamierza grać dla naszej drużyny. Przyjęliśmy to z zadowoleniem i stwierdziliśmy, że nie możemy odstawić takiej gwiazdy na bok. Rozmawiał z trenerem, przeprosił, a my okazaliśmy mu pełne zrozumienie - podkreślił koordynator sportowy Sao Paulo.

Co więcej, działacz pochwalił Rodrigueza za wszystko, co robi dla zespołu. Jest on wsparciem dla kolegów nie tylko na boisku, ale i poza nim. - Jest piłkarzem, który nigdy nie wymiguje się od treningów. W przeszłości zawsze wywiązywał się z obowiązków, zawsze trenował na sto procent, nigdy nie sprawiał nikomu kłopotów. Dodatkowo jest sympatycznym człowiekiem, który na co dzień odpowiednio dogaduje się z kolegami z drużynami. Z nami również szybko złapał kontakt - podkreślał działacz.

Olbrzymi zjazd bohatera MŚ z Brazylii

Tym samym Kolumbijczyk pozostanie w Brazylii, co może mieć dla niego katastrofalne skutki. Mimo zapewnień władz o jego ważnej roli w zespole, nie dostaje on zbyt wielu szans do gry i jest regularnie pomijany w kadrze meczowej. Jak dotąd wystąpił w zaledwie 14 meczach w barwach Sao Paulo, ale udało mu się zdobyć tylko jednego gola i trzy asysty. Jego kontrakt obowiązuje do końca czerwca 2025 roku. Kolejną szansę na ewentualny transfer będzie miał dopiero latem.

James Rodriguez to niezwykle utytułowany piłkarz. Na koncie ma m.in. dwa trofea Ligi Mistrzów, dwa mistrzostwa Hiszpanii oraz Niemiec.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.