Początki Michała Skórasia w Belgii nie należały do najłatwiejszych. Długo walczył o miejsce w składzie. Polak grał w pierwszym składzie w meczach Ligi Konferencji Europy, ale w lidze belgijskiej pojawiał się głównie w drugiej połowie i to tylko na ostatnie minuty meczów. Zmieniło się to dopiero 10 lutego, kiedy po raz pierwszy od transferu rozegrał pełny mecz w lidze.
W sobotę Club Brugge mierzył się u siebie z KAS Eupen - zespołem z dolnych rejonów tabeli. Gospodarze wygrali efektownie, bo aż 4:0, a Michał Skóraś po raz pierwszy w tym sezonie rozegrał 90 minut w lidze. Ponadto polski skrzydłowy zanotował asystę przy trafieniu Andreasa Olsena na 3:0.
Na pierwszy pełny występ w lidze Polak musiał czekać aż 25 kolejek. Wcześniej miał rozegrane nieco ponad 150 minut i tylko raz wyszedł w pierwszym składzie - miało to miejsce w lipcu. Oczywiście w międzyczasie Skóraś notował występy w wyjściowej jedenastce m.in. w Pucharze Belgii czy Lidze Konferencji Europy, jednak taka sytuacja miała miejsce tylko siedem razy od startu rozgrywek.
Niewykluczone, że sobotni występ zawodnika Lecha będzie przełomem. Asysta i dobra postawa na boisku z pewnością mogą przełożyć się na zaufanie u trenera i otrzymywanie większej ilości szans od pierwszych minut. Ponadto za nieco ponad miesiąc poznamy powołania Michała Probierza do reprezentacji na mecze barażowe. Jeśli Skóraś utrzyma dyspozycję i regularne występy, to niewykluczone, że zjawi się też na kadrze.
Przed Clubem Brugge teraz ważne mecze w kontekście walki o ligowe podium, a może nawet mistrzostwo. Choć strata do prowadzącego Unionu Saint-Gillose wynosi obecnie 15 punktów, to do końca sezonu wszystko może się wydarzyć. Do rozegrania zostało jeszcze 15 kolejek - pięć w sezonie zasadniczym i później 10 w grupach mistrzowskiej i spadkowej.