Papszun odarty ze złudzeń. "Zobaczyłem, jak działa PZPN i jacy ludzie w nim pracują"

Po odejściu z Rakowa Częstochowa po ponad siedmiu latach pracy Marek Papszun wciąż pozostaje bez posady. Był blisko objęcia reprezentacji Polski po Fernando Santosie, ale prezes PZPN Cezary Kulesza postanowił wybrać Michała Probierza. Zdaniem Papszuna wyścig o posadę praktycznie nie istniał, bo Kulesza był wcześniej pewny swojej decyzji. Dziś uważa, że wtedy przekonał się, "jak działa PZPN i jacy ludzie w nim pracują".
Marek Papszun, Cezary Kulesza
Screen z Agencja Wyborcza.pl i Sport.pl

Marek Papszun był wskazywany przez dziennikarzy i ekspertów jako faworyt w walce o posadę selekcjonera reprezentacji Polski. Uważany był za najbardziej kompetentną osobę na to stanowisko. On sam jednak nie postrzegał siebie w roli faworyta.

Zobacz wideo Tym wielkim transferem Raków zaprzeczył swoim ideałom. Niewypał

Mocne słowa Papszuna o Kuleszy i PZPN

Z perspektywy czasu Papszun nie czuje się przegrany. Zdawał sobie sprawę z sytuacji, że Cezary Kulesza miał swojego faworyta.

- To nie była rywalizacja. Brałem udział w czymś, co de facto nie istniało, dlatego nie czuję się przegrany. Prezes podjął decyzję już przed spotkaniem ze mną, że selekcjonerem zostanie Michał Probierz, absolutnie takie było jego prawo - stwierdził trener w rozmowie z tygodnikiem "Piłka Nożna".

Ostatni rok był bardzo słaby w wykonaniu reprezentacji Polski. Nie awansowała na Euro 2024, grając w dość łatwej grupie, nie wygrała żadnego meczu z Mołdawią i Czechami. Tylko dobre wyniki w Lidze Narodów dały szansę gry w barażach. Zdaniem Papszuna dużą odpowiedzialność za porażkę Polski w eliminacjach w dużej mierze ponosi Kulesza.

- Wybierał trenera najważniejszej drużyny w Polsce, więc naturalnie za tę decyzję ponosi odpowiedzialność. Zwłaszcza że nie pierwszy raz wybierał selekcjonera drużyny narodowej, a do jakich wyników te wybory doprowadziły, widzimy. Nie wyszliśmy ze słabiutkiej grupy i tylko dzięki przedziwnemu regulaminowi mamy szansę na awans. To nie jest prywatny klub, tylko dobro narodowe i jako kibice oczekujemy wykorzystania potencjału naszych piłkarzy - przyznał Papszun.

Były trener Rakowa wyraża dalszą chęć poprowadzenia kadry narodowej, ale gdyby posadę zaproponował mu w przyszłości Kulesza, to podszedłby do tego z ostrożnością. Nie do końca jest zadowolony z modelu działania PZPN-u za kadencji obecnego prezesa.

- Było to dobre doświadczenie dla mnie, zobaczyłem, jak działa PZPN i jacy ludzie w nim pracują. To nie jest tak, że tylko bezwartościowi, ale ocenę pozostawię dla siebie - skomentował w wywiadzie.

Według Papszuna marcowe baraże mogą zadecydować o pozycji polskiej kadry w europejskiej piłce na lata, ale wierzy w awans drużyny.

- Selekcjoner reprezentacji Polski ma bardzo duże możliwości wyboru piłkarzy i wcale nie mówię tego w złym kontekście. Natomiast wyniki reprezentacji były fatalne i nie zgodzę się z tym, że mamy taki potencjał, bo on jest dużo większy niż to, co pokazaliśmy w eliminacjach. Skompromitowaliśmy się. Teraz mamy szansę na rehabilitację, pokazanie, że nie będziemy kadrą na poziomie Mołdawii, że nie wylądujemy na peryferiach futbolu na długie lata - podsumował.

Więcej o: