Marek Papszun był wskazywany przez dziennikarzy i ekspertów jako faworyt w walce o posadę selekcjonera reprezentacji Polski. Uważany był za najbardziej kompetentną osobę na to stanowisko. On sam jednak nie postrzegał siebie w roli faworyta.
Z perspektywy czasu Papszun nie czuje się przegrany. Zdawał sobie sprawę z sytuacji, że Cezary Kulesza miał swojego faworyta.
- To nie była rywalizacja. Brałem udział w czymś, co de facto nie istniało, dlatego nie czuję się przegrany. Prezes podjął decyzję już przed spotkaniem ze mną, że selekcjonerem zostanie Michał Probierz, absolutnie takie było jego prawo - stwierdził trener w rozmowie z tygodnikiem "Piłka Nożna".
Ostatni rok był bardzo słaby w wykonaniu reprezentacji Polski. Nie awansowała na Euro 2024, grając w dość łatwej grupie, nie wygrała żadnego meczu z Mołdawią i Czechami. Tylko dobre wyniki w Lidze Narodów dały szansę gry w barażach. Zdaniem Papszuna dużą odpowiedzialność za porażkę Polski w eliminacjach w dużej mierze ponosi Kulesza.
- Wybierał trenera najważniejszej drużyny w Polsce, więc naturalnie za tę decyzję ponosi odpowiedzialność. Zwłaszcza że nie pierwszy raz wybierał selekcjonera drużyny narodowej, a do jakich wyników te wybory doprowadziły, widzimy. Nie wyszliśmy ze słabiutkiej grupy i tylko dzięki przedziwnemu regulaminowi mamy szansę na awans. To nie jest prywatny klub, tylko dobro narodowe i jako kibice oczekujemy wykorzystania potencjału naszych piłkarzy - przyznał Papszun.
Były trener Rakowa wyraża dalszą chęć poprowadzenia kadry narodowej, ale gdyby posadę zaproponował mu w przyszłości Kulesza, to podszedłby do tego z ostrożnością. Nie do końca jest zadowolony z modelu działania PZPN-u za kadencji obecnego prezesa.
- Było to dobre doświadczenie dla mnie, zobaczyłem, jak działa PZPN i jacy ludzie w nim pracują. To nie jest tak, że tylko bezwartościowi, ale ocenę pozostawię dla siebie - skomentował w wywiadzie.
Według Papszuna marcowe baraże mogą zadecydować o pozycji polskiej kadry w europejskiej piłce na lata, ale wierzy w awans drużyny.
- Selekcjoner reprezentacji Polski ma bardzo duże możliwości wyboru piłkarzy i wcale nie mówię tego w złym kontekście. Natomiast wyniki reprezentacji były fatalne i nie zgodzę się z tym, że mamy taki potencjał, bo on jest dużo większy niż to, co pokazaliśmy w eliminacjach. Skompromitowaliśmy się. Teraz mamy szansę na rehabilitację, pokazanie, że nie będziemy kadrą na poziomie Mołdawii, że nie wylądujemy na peryferiach futbolu na długie lata - podsumował.