A jednak! Jest potwierdzenie. Papszun dostał sensacyjną ofertę

Marek Papszun pozostaje bez pracy od ponad sześciu miesięcy, kiedy to zdecydował, że nie przedłuży kontraktu z Rakowem Częstochowa po zdobyciu mistrzostwa Polski. W ostatnich dniach Papszun był łączony z reprezentacją Łotwy, czyli 137. zespołem rankingu FIFA. Ostateczny wybór federacji padł jednak na innego kandydata. Czy faktycznie coś było na rzeczy i Papszun mógł zostać selekcjonerem? Wszystko wyjaśnił w jednym z wywiadów.
Marek Papszun przed finałem Pucharu Polski
Bartłomiej Kubiak/Sport.pl

Marek Papszun był trenerem Rakowa Częstochowa przez siedem lat. W tym czasie klub spod Jasnej Góry awansował z II ligi do ekstraklasy, a przy tym wygrał mistrzostwo Polski i po dwa krajowe Puchary oraz Superpuchary. Od lipca zeszłego roku jego miejsce zajął Dawid Szwarga. Od tej pory Papszun był łączony m.in. z objęciem reprezentacji Polski czy Czech, Lecha Poznań, Szachtara Donieck, OFI Kreta czy Wisły Kraków. W ostatnich dniach media rozpisywały się jednak o zupełnie innym kierunku, który miałby obrać Papszun.

Zobacz wideo Szpakowski o zmianach w TVP: Lepszego znawcy nie ma

Mowa była o objęciu reprezentacji Łotwy, a więc 137. drużyny rankingu FIFA, o czym poinformował Roman Kołtoń z "Prawdy Futbolu". Miało też dojść do kontaktu między szkoleniowcem a prezesem Vadimsem Lasenko. Ostatecznie Łotysze postawili na Włocha Paolo Nicolato. - Nie jest żadną tajemnicą, że na to stanowisko rozważaliśmy wielu kandydatów - opowiadał Lasenko. Od początku jednak wskazywało na to, że szanse na zatrudnienie Papszuna są nikłe, choćby ze względu na wymagania finansowe.

"Uważam to za żart. Jak to się mówi, żadna praca nie hańbi, ale mimo wszystko mam nadzieję, że to się nie wydarzy. Po prostu nie wyobrażam sobie, żeby trener Rakowa poważnie brał pod uwagę taką propozycję. Naprawdę jestem przekonany, że stać go na dużo więcej" - pisał Dariusz Dziekanowski, były reprezentant Polski w felietonie dla "Przeglądu Sportowego Onet". Teraz Papszun wrócił do tego tematu przy okazji gali tygodnika "Piłka Nożna", gdzie był nominowany do kategorii "trener roku" wraz z Maciejem Skorżą i Jackiem Magierą, i ostatecznie wygrał tę nagrodę.

Papszun mógł objąć Łotwę. Wszystko wyjaśnił. "Nie czuję się upoważniony"

Papszun postanowił odnieść się do tego tematu w rozmowie z Interią podczas gali. Z jego słów wynika, że wieści pojawiające się w mediach nie były fake newsami. - W każdej plotce jest ziarno prawdy. Coś było na rzeczy, natomiast nie chciałbym za dużo o tym mówić, bo skoro druga strona zachowuje milczenie, to ja nie czuję się upoważniony, żeby opowiadać o szczegółach - powiedział, definitywnie zamykając temat.

Czy to zatem oznacza, że nie ma wielkiego zainteresowania trenerem na rynku? - Moje wymagania są duże, więc to nie jest tak, że codziennie pojawia się konkretna oferta. Generalnie jest zainteresowanie moje osobą, cały czas coś się dzieje. Trzeba odpowiednio selekcjonować projekty, w które miałbym wejść - tłumaczy Papszun. - Samej ławki trenerskiej mi nie brakuje. Spokojnie się przygotowuję i myślę, że w odpowiednim momencie wrócę do pracy. Na razie jestem stęskniony za niektórymi osobami, których dawno nie widziałem - dodaje szkoleniowiec.

Obecnie Papszun pracuje w roli eksperta w telewizji Canal+ Sport przy okazji meczów ekstraklasy, głównie w programie Liga+ Extra. Z jego wypowiedzi po odebraniu statuetki podczas gali wynika, że wkrótce powinien wrócić do pracy w roli trenera. - Wyszła mi taka konkluzja, że trzeba kończyć urlop i brać się do roboty. Czas ucieka, młodzi napierają. Z tego tytułu, że lubię rywalizację i inni trenerzy nie próżnują, muszę podjąć tę rękawicę. Z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że nie wiem, gdzie trafię. W grę wchodzą głównie kierunki zagraniczne - stwierdził Papszun.

Więcej o: