Przez ostatnie lata Robert Lewandowski przyzwyczaił kibiców do tego, że w każdym sezonie osiąga kapitalne liczby strzeleckie. Po transferze do FC Barcelony początek miał znakomity, natomiast później zaczęły się problemy. - Jeśli weźmiemy pod uwagę rok 2023, to był moment, gdy czułem się słabej psychicznie i fizycznie. W tamtym roku wszystkie rzeczy złe, negatywne złożyły się w całość - powiedział w rozmowie dla "Foot Trucka".
Mimo to wciąż wierzy, że jest w stanie wrócić do optymalnej formy. - Ja ciągle chcę, mam ambicje, nie poddam się - zaznaczał. Nie ma wątpliwości, że robi, co tylko może, aby wreszcie zacząć regularnie trafiać do siatki. Bardzo duże wsparcie okazują mu kibice FC Barcelony, którzy wciąż widzą w nim wielkiego idola.
Po sobotnim zwycięstwie z Deportivo Alaves (3:1) Lewandowski miał spore powody do zadowolenia, ponieważ po sześciu ligowych spotkaniach bez zdobytej bramki, wreszcie trafił do siatki rywala. I zrobił to perfekcyjnie, jak za najlepszych lat podczas gry w Bayernie Monachium.
Xavi nie chciał przemęczać swoich zawodników, dlatego po poniedziałkowym treningu dał im we wtorek dzień wolny. Skorzystać z niego nie zamierzał jednak właśnie Lewandowski, który pojawił się w ośrodku treningowym FC Barcelony. Kiedy przyjechał na teren klubu swoim bentleyem, błyskawicznie otoczyli go dziennikarze oraz kibice, którzy domagali się autografów oraz zdjęć. Piłkarz cierpliwie rozdawał podpisy i pozował. Po kilku minutach udał się na trening.
Niedługo po nim w centrum treningowym klubu pojawił się też Vitor Roque. On również przez kilka chwil cierpliwie rozdawał autografy, a następnie odjechał swoim mercedesem.
FC Barcelona rozegra kolejny mecz już w niedzielę 11 lutego, kiedy zagra u siebie z zespołem Kamila Jóźwiaka i Kamila Piątkowskiego, czyli Granadą. Po 23. kolejkach piłkarze Xaviego zajmują trzecią lokatę w tabeli La Liga z dorobkiem 50 pkt. Tracą osiem punktów do liderującego Realu Madryt.