Tobiasz Bocheński na początku lutego został ogłoszony jako kandydat Prawa i Sprawiedliwości na prezydenta Warszawy. W wyborach samorządowych, które odbędą się 7 kwietnia, przyjdzie mu się mierzyć m.in. z urzędującym prezydentem Rafałem Trzaskowskim. Po ogłoszeniu wybuchła burza, ponieważ Bocheńskiemu zarzucono sympatyzowanie z Widzewem Łódź, czyli klubem znienawidzonym przez kibiców Legii Warszawa.
W mediach społecznościowych pojawiły się plotki, jakoby Bocheński swego czasu miał nawet złożyć do prokuratury donos na kibiców warszawskiej Legii, domagając się dla nich całkowitego zakazu stadionowego. Polityk całkowicie się od tego odciął, twierdząc, że nie kibicuje żadnej drużynie. - Nie, nie jestem kibicem Widzewa. Prawdą jest, że pomagałem klubowi Widzew, który był skonfliktowany z władzami miasta Łodzi. To jest tak, gdyby prezydent miał wysłać strażników miejskich na Legię i mówić klubowi, kto ma być jego prezesem [...] Nigdy nie byłem na żadnym meczu klubowym w swoim życiu - mówił w specjalnym nagraniu.
Na zamieszanie wokół Bocheńskiego zareagował były prezes PZPN, Zbigniew Boniek. W swoim stylu dorzucił trzy grosze na portalu X. - Ten nowy kandydat to na końcu zamieszka w Rawie Mazowieckiej. Nie będą go chcieli ani w Warszawie, ani w Łodzi - napisał z przekąsem.
Na przytyk Bońka szybko odpowiedział sam Bocheński. - Czekałem na głos tego politologa - skwitował. Było to oczywiste nawiązanie do ostatniej aktywności byłego piłkarza Romy, Juventusu czy Widzewa w mediach społecznościowych, gdzie poza futbolem często komentuje kwestie polityczne. Ostatnio wdał się nawet w ostrą dyskusję na temat budowy Centralnego Portu Komunikacyjnego.