Wielka burza wokół Super Bowl! Gigantyczna manipulacja

W nocy z niedzieli na poniedziałek Kansas City Chiefs zmierzą się z San Francisco 49ers w Super Bowl. To największe telewizyjne wydarzenie sportowe spośród tych, które odbywają się co roku. Budzi nie tylko podziw, ale i zazdrość. Szczególnie w środowisku piłkarskim. Nawet najpopularniejsze serwisy publikują przy okazji wielkiego amerykańskiego meczu artykuły, w których powołują się na wyssane z palca albo zmanipulowane dane.

Co pomyślelibyście o dziennikarzu ekonomicznym, który by napisał, że Afganistan jest 21 tysięcy razy bogatszy niż USA, bo w tym pierwszym kraju PKB to 14,7 miliarda dolarów, a w tym drugim PKB to tylko 70 tys. dolarów na głowę? Oczywisty idiotyzm. A właśnie takimi zestawieniami karmią swoich czytelników piłkarskie portale.  

Zobacz wideo

Kilkaset milionów widzów finału Ligi Mistrzów?

Gdy wpiszemy w wyszukiwarkę Google'a frazy: "Super Bowl, Champions League, viewership" to na pierwszym miejscu znajdziemy wyróżniony artykuł z portalu hiszpańskiego dziennika "AS". Liczba głupstw tam popisanych jest horrendalna.

Na początek autor podaje średnią oglądalność (liczba widzów na każdą minutę programu) Super Bowl. Pisze, że w USA ogląda mecze 115 mln widzów (w 2023 r.). To oficjalne dane i łatwo je znaleźć. Dalej dodaje, że w pozostałych krajach świata mecz ogląda około 40 mln widzów, co w sumie daje 155 mln. Tutaj też trudno się przyczepić. Choć autor mógł sobie łatwo wyszukać napisany po hiszpańsku artykuł z amerykańskiego serwisu internetowego telewizji Fox. Tam dowiedziałby się, że w Meksyku mecz oglądało średni 8,3 mln widzów, a w Kanadzie 11,9 mln. Jeśli więc w Ameryce Północnej średnia wyniosła 135 mln widzów, to 155 może być lekko niedoszacowane. 

Gorzej wygląda dalsza część artykułu, bo w niej autor Jeffrey May dosłownie popłynął. Napisał, że oczekiwana liczba widzów finału Ligi Mistrzów, w którym spotkają się Inter Mediolan z Manchesterem City (przed tym finałem powstał tekst "AS") to 450 mln widzów, a w 2022, gdy Real Madryt wznosił w górę Puchar Mistrzów, to 700 mln widzów. Znakomicie to łechce próżność kibiców piłkarskich. Niestety, autor nie podaje żadnych źródeł do tych szacunków i pewnie by się zdziwił, gdyby prawda była zupełnie inna. 

700 mln widzów wyssanych z palucha

Weźmy tę pierwszą liczbę. Autor wziął ją zapewne z depeszy agencji AP, która napisała w tytule: "Champions League final set to reach 450 million broadcast viewers worldwide". Oznacza to mniej więcej, że oczekuje się, ich finał Ligi Mistrzów będzie miał 450 mln widzów zasięgu. I tu jest clou problemu. Autor porównuje zasięg transmisji (liczba widzów, którzy zerkną na transmisję dłużej niż minutę) z Ligi Mistrzów ze średnią oglądalnością (liczba widzów w każdej minucie programu) Super Bowl. To jest właśnie to porównanie jak z początku tekstu: całe PKB Afganistanu do PKB per capita w USA. Bo gdyby autor się wczytał, to by wiedział, że 450 milinów widzów to ci, którzy rzucą okiem na mecz. Natomiast, gdyby zerknął niżej, to by się dowiedział, że oczekuje się, iż średnia widzów meczu to będzie 150 mln. W dodatku AP dodaje, że owa średnia to "od dawna złoty standard w branży nadawczej". Dalej AP pisze, że finał Ligi Mistrzów odnotuje spadek oglądalności, bo w 2014 r., gdy Real grał z Atletico, rekordowa średnia wyniosła 184 mln widzów. Dużo poniżej owych 700 mln, które miało być rekordem w 2022 r. 

Tyle tylko, że owe 450 mln zasięgu i owe 150 mln to - podkreślmy - oczekiwania i szacunki. Zresztą bardzo wysokie, jeśli się weźmie pod uwagę dane z prawdziwych badań oglądalności poprzednich finałów. Można je znaleźć na stronach firmy Nielsen, która od wielu lat prowadzi badania oglądalności m.in. w USA i w Polsce. Otóż w 2022 r. Nielsen opublikował takie dane na temat telewizyjnej globalnej oglądalności finału Ligi Mistrzów

I tam czytamy: 

  • finał 2017, Real - Juventus: 87,5 mln 
  • finał 2018, Real - Liverpool: 105,8 mln 
  • finał 2019, Liverpool - Tottenham: 59,3 mln 
  • finał 2020, Bayern - PSG: 79,4 mln 
  • finał 2021, Chelsea - Man City: 48,7 mln 

Oczywiście te dane są lekko niedoszacowane. Pewnie w granicach 15-25 procent, bo nie uwzględniają widzów, którzy oglądali mecz poza domem i w internecie, ale nie zmienia to jednego faktu. W przypadku finału Ligi Mistrzów mówimy o dziesiątkach, a nie setkach milionów widzów.

Dane podawane przez UEFA mocno rozjeżdżają się z danymi z badań

Widać też z tego, że oczekiwania o 150 mln widzów w 2023 r. mocno rozjeżdżają się z danymi uzyskanymi przez firmę wyspecjalizowaną w badaniu telewizyjnej oglądalności. Gdy jednak weźmie się do ręki depeszę AP, to wiadomo, kto jest źródłem tych szacunków: UEFA. Europejska centrala piłkarska podaje też zupełnie inne dane niż Nielsen. Według niej finał w 2018 r. obejrzało 166 mln widzów, a w 2022 - 161 mln widzów. W 2019 r. finał według UEFA miał najniższą oglądalność w historii - 91 mln.  

Można sobie wybrać, komu wierzyć: badaniom niezależnej firmy (Nielsen) czy szacunkom firmy, której zależy na promocji swojego produktu (UEFA). 

Największą kompromitacją tego wyróżnionego przez Google'a artykułu "AS" jest fragment o piłkarskich mistrzostwach świata. Zacytuję w całości: 

"FIFA oszacowała, że finał mistrzostw świata 2022 pomiędzy Francją a Argentyną (Mbappé kontra Messi) obejrzało około 1,5 miliarda widzów na całym świecie, z czego 25,8 miliona w USA. Finał mistrzostw świata 2018 pomiędzy Francją a Chorwacją przyciągnął na całym świecie 517 milionów widzów". 

Można odnieść wrażenie, że w ciągu czterech lat oglądalność mundialu zwiększyła się trzy razy. Ale to jest oczywistą bzdurą. FIFA od lat podaje tzw. szacunki, które nie wiadomo, czym są. Po mundialu w 2018 r. też twierdziła, że finał oglądało 1,1 mld widzów. Potem, z dokumentów opublikowanych po mistrzostwach, okazuje się, że to był zasięg transmisji, a średnia widzów wyniosła 517 mln. W dodatku była o ponad 5 procent niższa niż rok wcześniej. W przypadku meczu o trzecie miejsce spadek wyniósł 17,5 procent, a w półfinałach 15,5 procent.

Niemądre porównania Super Bowl robią nawet poważne portale

I podobnie jest tutaj. Owe 1,5 miliarda widzów to prawdopodobnie zasięg. Jaka była średnia oglądalność, niestety nie wiadomo. FIFA publikowała po poprzednich mundialach i męskich, i kobiecych raporty o oglądalności, niestety po Katarze 2022 takiego raportu nie ma. Pewnie dlatego, że wyniki były zbyt dobre, by się nimi chwalić.

Została tylko suma 1,5 miliarda widzów nie do zweryfikowania, a jak mylący może być zasięg i średnia, pokażę na przykładzie finału mundialu i Chin. 

W Państwie Środka prawa do transmisji w internecie nabył serwis społecznościowy Douyin, czyli TikTok. Finał zgromadził 230 mln widzów. Szokująco wielka widownia. Tyle tylko, że pik transmisji, czyli moment, w którym mecz zgromadził największą widownię, to 37 mln. Jeśli taki był pik, to jaka była średnia? 20 mln, 30 mln? Nie ma takich danych, ale z pewnością można stwierdzić, że z tych 230 mln widzów każdy zerknął na mecz średnio przez zaledwie kilkanaście minut. 

Omówiłem jeden przykład wypisywania zupełnych głupstw przy okazji porównywania oglądalności Super Bowl z finałem Ligi Mistrzów, ale takich nierzetelnych artykułów jest całe mnóstwo. Są na najpoczytniejszych serwisach piłkarskich. Ba, nawet w prestiżowym The Athletic można znaleźć taki artykuł, którego autor nie zadał sobie trudu, by porównywać dane z niezależnych firm.  

Oczywiście wiadomo, że piłka nożna jest najpopularniejsza na świecie, a piłkarski mundial przerasta kilkakrotnie inne wydarzenia sportowe. Nie jest to jednak powód, by nie weryfikować głupot podawanych przez FIFA czy UEFA w niezależnych źródłach. I nie jest to powód, by karmić czytelników fake newsami. 

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.